Wystarczyła doba, żeby urzędnicy zajęli się dramatyczną sprawą Teresy Milczarek (55 l.) z Kutna. To ona przedarła się do premiera podczas jego spotkania w tym mieście, pytając, jak ma za grosze utrzymać rodzinę? Premier obiecał pomoc i już są pierwsze efekty. W czwartek urzędnicy wojewody łódzkiego i wiceprezydent Kutna odwiedzili panią Teresę w jej mieszkaniu.
No to teraz zacznie się „atak staruszek” na Premiera. Która szybciej dopcha się do kamery i odpowiednio dramatycznie przedstawi historię swoich nieszczęść może liczyć na najszybszą kurtuazyjną wizytę urzędników państwowych, którzy ze współczuciem wsłuchają się w jej problemy i wesprą swoimi służbami.
Nie żałuję, że poszłam do premiera, bo jak widzę moje sprawy są teraz w dobrych rękach - mówi pani Teresa.
To chyba najbardziej populistyczna kampania wyborcza z dotychczasowych. Jak nie „pochylanie się” nad podpalonym tropicielem afer w urzędach to „pochylanie się” nad schorowaną bezrobotną. Czy rozmowa z Premierem ma być rozwiązaniem dla wszystkich potrzebujących w naszym kraju?
Komentarze
Pokaż komentarze (15)