Na Twitterze Sikorski umieścił wyliczenie dotyczące funduszy dla Polski, stosując przelicznik 4,16 euro za 1 złoty: "72,4 x 4,16 = 301.184". Oznacza to, że Polska może liczyć na obiecane przez premiera Tuska 300 mld zł.
- Gdyby się potwierdziło, że spójność dla Polski jest ocalona i mamy w niej ponad 300 mld zł, to mam nadzieję, że opozycja pogratuluje premierowi, pogratuluje Polsce - powiedział Radosław Sikorski, szef MSZ.
Gdy gdzieś w południe pojawił się entuzjastyczny przeciek Sikorskiego na twitterze zastanawiałem się czy to nie błąd negocjacyjny. Gdy trwają negocjacje i wiele może się jeszcze wydarzyć, demonstrowanie zadowolenia z wyniku wydaje się wbrew oczywistym regułom negocjacji. Gdy po południu pojawiła się informacja, że Czechy, Łotwa, Rumunia, Austria zgłosiły zastrzeżenia do projektu budżetu zastanawiałem się dlaczego Polska nie zgłosiła zastrzeżeń. Jakich zastrzeżeń? Jakichkolwiek. Brak zastrzeżeń świadczy o pełnej satysfakcji. A w pełni usatysfakcjonowanym zwykle odbiera się coś z budżetu by zrównoważyć satysfakcję uczestników negocjacji. Zatem może należało jednak żądać czegoś jeszcze, chyba, że… Chyba, że kolejne żądania zostały by uznane za szczyt bezczelności kraju, który wywalczył największy kawałek budżetu. Zatem może i lepiej było siedzieć cicho.
Tak czy siak, panie ministrze, ja wiem, że lubi się pan cieszyć z sukcesów tego rządu, ale póki piłka w grze szampana się nie otwiera.
Komentarze
Pokaż komentarze (1)