Defence24:
Zachodni instruktorzy i specjaliści już dawno powinni być wysłani na Ukrainę. Jednak nie po to, by szkolić ukraińskich żołnierzy, ale by się od nich uczyć. Bo takiego „poligonu”, jaki powstał w wyniku działań Rosji w Donbasie i na Krymie, w Europie nie było od czasu II wojny światowej.
Na polskich uczelniach wojskowych już dawno powinni wykładać wycofani z frontu ukraińscy dowódcy, którzy kierowali np. obroną lotniska w Doniecku czy bronili się w kotle Debalcewe. W polskich wojskowych ośrodkach szkoleniowych powinni pracować ukraińscy podoficerowie, gdyż to oni mogą pokazać polskim żołnierzom, jak zatrzymuje się rosyjskie czołgi i jak przeżyć artyleryjską nawałę ogniową.
Na podstawie ich wiedzy można by wypracować rozwiązania, jak nie dopuścić do takich katastrof, jakimi były kotły w Iłowajsku, Doniecku i Debalcewe. Gdyby polskie instytuty wojskowe i przemysłowe zbadały sprzęt, który Ukraińcom udało się zdobyć w walce z rosyjskimi żołnierzami, i odkryły jego słabe punkty, można byłoby zastanowić się nad sposobem, jak je wykorzystać.
Gen. Ben Hodges:
Dowódca wojsk USA w Europie mówił w wywiadzie, że wojna w Donbasie pozwoliła namacalnie stwierdzić, że Rosjanie dokonali znaczących postępów w rozwoju systemów walki elektronicznej. - Pokazali, że są w stanie praktycznie wyłączyć wszystko, co mają Ukraińcy w zakresie łączności - stwierdził. Problemy mają mieć też obserwatorzy OBWE, których drony mają być zakłócane. - Tego nie może sprzęt, który zmontuje się w piwnicy - mówił generał.
Dość paradoksalną tezę przedstawił portal Defence24. Pisałem już kilka miesięcy temu, że w efekcie wojny rosyjsko-ukraińskiej Ukraina ma, będąc w sytuacji pewnego przymusu, możliwość zbudowania najsilniejszej i najlepiej (bo na gorąco) wytrenowanej armii europejskiej, być może jedynej armii europejskiej zdolnej do zatrzymania Rosjan. Okazuje się, że specjaliści zaczynają pośrednio potwierdzać moje przemyślenia. Armia ukraińska i Gwardia Narodowa, to jedyne wojsko które miało możliwość przećwiczenia się na najlepszym (bo najstraszniejszym) poligonie Europy w Donbasie. Nie twierdzę, że w związku z tym nasi żołnierze niczego już ich nie nauczą, ale powoli można mówić o nauce wzajemnej bo Ukraińcy wielu rzeczy nauczyli się na swoich błędach, mają sporą widzę o osiągach ukraińskiego i rosyjskiego sprzętu, o rosyjskim stylu walki oraz o możliwościach technicznych, którymi dysponują Rosjanie. Można powiedzieć, że Donbas to dość głębokie obnażenie się armii rosyjskiej w jej obecnych możliwościach. Myślę, że synergiczna współpraca polskich i ukraińskich żołnierzy i specjalistów może dać bardzo korzystne efekty dla obu stron. Zresztą chyba po prostu jesteśmy skazani na współpracę…



Komentarze
Pokaż komentarze (39)