Posłowie PiS sprzeciwiają się, by ambasadorem w Kijowie został obecny rzecznik MSZ Marcin Wojciechowski. Jak argumentowali, kandydatura ta nie została skonsultowana z prezydentem elektem Andrzejem Dudą. Mimo sprzeciwu PiS, sejmowa komisja spraw zagranicznych pozytywnie zaopiniowała wniosek.
- Chciałem przypomnieć apel prezydenta elekta do władz, aby nie podejmować istotnych decyzji, które wiązałyby ręce prezydentowi. Do obowiązków prezydenta należy utrzymywanie ścisłych kontaktów z Ukrainą, do wykonywanie tych obowiązków musi mieć w ambasadzie partnera, którego darzy absolutnym zaufaniem. Osoba, która jest proponowana na to stanowisko, takiego zaufania prezydenta nie posiada. Nie była konsultowana z prezydentem - przekonywał Witold Waszczykowski.
Wojciechowski mi ani kum ani idol więc jakoś specjalnie mnie Wojciechowski nie wzrusza. Niech się jego kompetencjami zajmują fachowcy tacy jak Jurasz czy Rey, ja nie mam do tego podstaw.
Problem jest jednak znacznie poważniejszy, bo wraca stara, żenująca, kompromitująca wojna o ambasadorów, którą już raz przeszliśmy z Prezydentem Leszkiem Kaczyńskim, który przez wiele miesięcy blokował powoływanie ambasadorów wskazanych przez MSZ uzasadniając to uprawnieniami, których żadne prawo mu nie nadaje.
Jak ktoś tego nie pamięta – proponuję jeszcze raz wysłuchać znanego wywiadu Bronisława Komorowskiego, który wystarczająco jasno przedstawił ten problem.
Sprawa jest prosta: wbrew makijażowi wizerunku PiS NICZEGO NIE NAUCZYŁ SIĘ PRZEZ OSTATNIE 8 LAT I NIE ZAMIERZA ZMIENIAĆ SWOJEGO PODEJŚCIA DO POLITYKI. Przypomnijmy: zasada TKM rulez!
Warto przypomnieć PiSowi, że w wyniku TAKIEJ POLITYKI jego ostatnie rządy trwały 2 lata, po czym przez 8 lat PiS przegrywał wszystkie kolejne wybory (czego i tym razem należy sobie życzyć).
Komentarze
Pokaż komentarze (13)