Wybrane fragmenty:
Do uderzenia może dojść w każdej chwili. Ale nie będzie to wielka inwazja Rosji, a raczej punktowe uderzenie. Chyba że rebelianci przestraszą się ukraińskiej artylerii, która już dwa razy – pod Marijnką (maj) i Starohnatiwką (teraz) – zdemolowała nacierające silne grupy uderzeniowe wroga.
Kto zamierza atakować, a kto się bronić pokazują jednak zdjęcia satelitarne. Widać na nich, że rebelianci nie budują żadnych, nawet najmniejszych fortyfikacji. Przeciwnie, podciągają sprzęt i ludzi w rejon frontu. To Ukraińcy od miesięcy umacniają pozycje na linii rozgraniczenia.
Moskwa może chcieć zadać Ukrainie kolejną ciężką porażkę. Tak bolesną i upokarzającą, żeby doprowadzić do zamętu politycznego w Kijowie. Mamy tu więc do czynienia znów z powrotem planu wywołania w Kijowie "trzeciego Majdanu".
9 sierpnia Siergiej Naryszkin opublikował coś w rodzaju manifestu wojennego na łamach rządowej "Rossijskiej Gaziety". Głównym motywem tekstu jest… sierpień – najgorętszy politycznie miesiąc w postsowieckiej Rosji. Rozmaici publicyści już w lipcu zastanawiali się, czy i tym razem stanie się zadość tradycji i Rosja znów znajdzie się w centrum gwałtownych wydarzeń – choćby atakując Ukrainę ze zdwojoną siłą. Jeśli Rosja postanowi uderzyć w Donbasie - zrobi to najpewniej przed 26 sierpnia. Na ten dzień zaplanowano kolejne spotkanie tzw. grupy kontaktowej w Mińsku.
Znając dotychczasowy przebieg wojny rosyjsko-ukraińskiej można powiedzieć – skoro komentatorzy są zgodni co do tego, że Kreml w sierpniu uderzy na Ukrainę to można z dużą dozą prawdopodobieństwa prognozować, że putlerowcy tego nie zrobią. Od półtora roku przyzwyczaili nas do swojej nieprzewidywalności w wojnie z Ukrainą. Atakują w pozornie nierozsądnych momentach i na pozornie nielogicznych kierunkach. Wszystko wskazuje na to, że wojna prowadzona jest dla samej wojny (a nie dla zdobyczy terytorialnych), putlerowcy chyba nawet nie oczekują od swoich najemników, że ataki będą skuteczne, z życiem najemników oczywiście też się nie liczą, podobnie jak ze sprzętem, który im dostarczyli. Tak wygląda wojna na osłabienie, wykrwawienie, zbankrutowanie Ukrainy i zdemontowanie władz w Kijowie.
Czy realny jest scenariusz jakichś zdobyczy terytorialnych dla putlerowców? Ukraińcy dobrze wykorzystali ostatnie miesiące. Mocno zainwestowali w tę swoją „Linię Maginota”, przyzwoicie uzbroili, wyszkolili i wyekwipowali żołnierzy. Oczywiście żadna, umocniona linia obrony niczego Ukraińcom nie gwarantuje, każda linia da się przejść, ale zdecydowanie zwiększa straty po ruskiej stronie. A środki po ruskiej stronie są tylko teoretycznie nieograniczone. Putlerowcom bardzo ciężko będzie wyrwać każdy kolejny kilometr ukraińskiej ziemi.
Czy będzie atak? Kiedyś na pewno. Zresztą ostrzał trwa non-stop, więc nie wiem nawet czy zauważymy tę „kumulację” czyli ten właściwy atak putlerowców. Może w sierpniu… może we wrześniu…



Komentarze
Pokaż komentarze (37)