Od co najmniej pół roku mamy nagonkę na Tomasza Lisa ze strony polityków i mediów okołoPiSowskich. Gremialnie zapowiadają oni koniec Lisa w mediach publicznych i karne usunięcie z TVP uzasadniając to upolitycznieniem jego programu i wyrazistością poglądów politycznych Tomasza Lisa.
Na argumentację, że przecież inny „dziennikarz” o bardzo wyrazistych poglądach politycznych, Jan Pospieszalski, od wielu lat ma swoje programy w TVP, pada odpowiedź, że program Pospieszalskiego emitowany jest w późnych godzinach wieczornych, w nieco niszowym TVP Info.
Dla mnie tłumaczenie tej sytuacji jest proste: Znaj proporcjum, mocium panie. Gdzież Pospieszalskiemu do Lisa? Dlaczego program Pospieszalskiego miałby być emitowany w lepszym czasie?
Pomijam w tym miejscu niegodne zachowania Pospieszalskiego po 10 kwietnia 2015. Pisałem o nich już dawno na blogu i nie zamierzam do tego wracać. Nie chcę też przypominać, że programy Pospieszalskiego takie jak „Warto rozmawiać” polegały głównie na nagonce Pospieszalskiego i jego chamowatych (tfu!) „gości” na zaproszonych do programu „liberałów”, czego efektem w końcu było bojkotowanie tego programu przez normalnych ludzi.
Problem w tym, że poziom organizacyjny i merytoryczny programów Lisa i Pospieszalskiego dzieli przepaść. Problem też w znacznej dysproporcji poziomu kultury osobistej obu panów. To jest w sumie różnica dziennikarskiej klasy i Pospieszalski tego nie przeskoczy.
Komentarze
Pokaż komentarze (26)