Adam Michnik napisał w "Gazecie Wyborczej", że niesłychanie wysoko ocenia podróż Lecha Kaczyńskiegodo Tbilisi. - Pierwszy raz poczułem się dumny z tego, że prezydent mojego państwa w tak godny sposób, a zarazem tak zgodny z polskim i moim wyobrażeniem etosu wolności, honoru, tradycji historycznej i rozumu politycznego, dał temu wyraz w Gruzji.
Polityka Warszawy wobec Gruzji zdała egzamin na piątkę, jeżeli wyłączyć środowiska SLD, które się całkowicie skompromitowały. Mam dziś jasność, że partia pana Napieralskiego nie jest żadną partią prorosyjską, ale ugrupowaniem serwilizmu i strachu - pisze Adam Michnik.
Co ja myślę?
1.Szokujące, że nawet Michnik dał się zauroczyć gruzińskiej eskapadzie Kaczyńskiego. Ilość ciepłych, zakochanych słów ze strony Michnika zdecydowanie mnie zaskakuje. Jestem nawet trochę rozczarowany, bo ja nie dałem się zauroczyć przemówieniu Kaczyńskiego, choć również uważam, że cała ta wyprawa i to przemówienie miały sens z punktu widzenia Polski i Europy. Wiecie co? Ja chyba po prostu w ogóle nie lubię przemówień Kaczyńskich.
2.”Koniec świata” skoro Michnik potrafi powiedzieć coś dobrego o Lechu Kaczyńskim. Oczywiście „tylko krowa nie zmienia zdania”, a człowiek czasem powinien to zrobić. I najwyraźniej Michnik nie okazał się upartą krową.
Jest też prawdą, że żaden człowiek, w tym także Lech Kaczyński nie jest jednopłaszczyznowy. Chwile wielkości przeplatają się u niego z chwilami małości. Chwile wielkości wypada docenić.
3.Skoro SLD dojrzało do potępienia przez Michnika to postawa SLD w gruzińskim konflikcie musiała być szczególnie kompromitująca (z czym się zdecydowanie zgadzam). W ogóle uważam, że SLD przyjęło w gruzińskim konflikcie samobójczą strategię i zbłaźniło się nawet w oczach swojego elektoratu.
Komentarze
Pokaż komentarze (23)