Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.
Prezydent nie dostał materiałów dotyczących szczytu UE. Co prawda nie wiem po co mu te materiały skoro sprawy szczytu go nie dotyczą i pewnie nie obchodzą, niemniej obraza jest duża. Ale Prezydent nie z takimi problemami potrafi sobie radzić. Skontaktował się z doradcami Sarkozy’ego i już wie co się będzie działo na szczycie (Sarkozy musiał autentycznie pękać ze śmiechu i pewnie jest szczęśliwy, że ma takiego dłużnika, który do końca kadencji będzie mu się musiał wywdzięczać za takie przysługi). Nie wie Prezydent co prawda jakie będzie stanowisko Polski, ale to przecież nie jest problemem Prezydenta. Przecież najistotniejsze jest pokazanie kto tu rządzi i kto jest najważniejszy.
Skoro samolot jest tylko jeden to należy przewidywać, że będzie jakaś bitwa na lotnisku u wejścia do samolotu pomiędzy ministrami Prezydenta i ministrami Premiera. Choć całkiem prawdopodobne też, że ludzie Premiera zajmą samolot pierwsi, a wtedy należy się spodziewać, że nawet gdyby prezydenccy ministrowie pod wodzą Kownackiego i Stasiaka dokonali szturmu na schodach do samolotu uzbrojeni w kije od szczotek to i tak nie wróżę im sukcesu. Wątpię by puściły drzwi blokowane przez Sławka Nowaka. Pozostaje im desant przez luki bagażowe lub abordaż przez wyjścia awaryjne.
Najciekawsze mogą natomiast być numery, które będą się działy w Brukseli. Poza kocówą w nocy, która mogłaby skruszyć trochę przeciwnika kolosalne możliwości daje walka o limuzynę naszej brukselskiej ambasady (jak znam życie dostępna będzie tylko jedna bo drugi kierowca właśnie się rozchorował). Przy limuzynie dzięki fenomenalnemu wślizgowi Waszczykowskiego może się faktycznie zdarzyć, że prezydenccy ministrowie osiągną chwilową przewagę i nawet kontratak przez bagażnik może nie zapewnić sukcesu ministrom Premiera. Natomiast genialne zagranie Sikorskiego z wypożyczeniem hummera od Rona Asmusa (potwierdził – zna Rona Asmusa!) pozwoli Premierowi nadrobić straty i przyjechać równo z Prezydentem. Lekka szarpanina w drzwiach do budynku, przepychanki w korytarzach, szarpanie po krawatach i obrywanie spinek przy mankietach i już lekkim truchtem wpadają na salę. Bitwa o fotele i miejsca przy stole kończy się połamaniem dwóch krzeseł przez co Kownacki i Kamiński muszą siedzieć na jednym krześle. Wyrywanie sobie mikrofonów zaowocuje urwaniem kabla. Konieczność pożyczenia mikrofonu od Merkel z kolei osłabi naszą pozycję w negocjacjach z Niemcami w sprawie gazociągu północnego, niemniej sukcesem jest fakt, że obaj siedzą. Co prawda Prezydent musi siedzieć trochę bokiem bo Premier głębiej się wcisnął, niemniej ma poczucie, że nie dał się wypchnąć ze szczytu i będzie mógł coś powiedzieć na temat Gruzji.
I jest sukces! Polska jest dumna!



Komentarze
Pokaż komentarze (49)