W weekend mieliśmy głównie przepychankę z udziałem prezydenta i ministrów z obu stron. Dziś wreszcie włączył się w sprawę Premier Tusk. „Wreszcie” bo czas był najwyższy, a sprawa dojrzała niestety do bezpośredniego włączenia się Premiera w ten konflikt.
Tusk powiedział jednoznacznie: „W delegacji na posiedzenie Rady Unii Europejskiej w Brukseli udam się ja, minister finansów i minister spraw zagranicznych, ponieważ zdecydowana większość spraw, które będą tam omawiane leży w kompetencji rządu”.
Podsumował to niemniej jednoznacznie: „W tej kwestii nie mogę ustąpić i nie ustąpię”.
Przywalił też z grubej rury: „Nie ma zgody na trwałe i systematyczne naruszanie konstytucji”.
Co więcej okazało się, że w sprawie spotkania z Prezydentem, które miało rozmiękczyć Premiera nastąpiło odwrócenie rozgrywających. Teraz to Tusk chciałby się spotkać z Kaczyńskim żeby mu wyjaśnić dlaczego nie powinien jechać do Brukseli. To sprytne zagranie jeżeli Premier zamierza być konsekwentny. Pozycja Prezydenta stała się nieco bardziej skomplikowana.
Sikorski dobija piłkę
Sikorski dziś szczegółowo objaśniał poszczególne etapy i spotkania szczytu wykazując, że (o dziwo!) istnieje ryzyko, że szczyt mógłby jednak sobie poradzić bez Prezydenta Kaczyńskiego (jaka szkoda).
Duchy przeszłości na pierwszej linii ataku
W ramach kontrataku wyciągnięto też dziś do odpowiedzi Leszka Millera, który prawie zmieszał z błotem Kaczyńskiego (mój Boże, kto wpadł na pomysł, żeby znowu wyciągać tego… hmmm…) i Jerzego Buzka, który też wyraźnie wykazał, że wizyta Kaczyńskiego w Brukseli jest merytorycznie chybiona.
Podsumowując
Sytuacja w ciągu dnia zmieniła się diametralnie. Jeszcze z rana mieliśmy żenującą dyskusję o samolotach i pilotach, mając jeszcze w pamięci wczorajsze utyskiwania Kłopotka i Napieralskiego na kompromitujący konflikt wodzów RP, a teraz mamy zupełny zwrot sytuacji. Rząd, który jeszcze chwilę temu się lepiej czy gorzej tłumaczył obecnie jest w kontrataku i zmusza przeciwnika do przepracowania strategii wobec zmiany sytuacji na polu bitwy o Brukselę. Tusk wyraźnie wykazał determinację, zdecydowanie, przekonanie o słuszności swoich działań i o tym, że jego działania mają uzasadnienie prawne i praktyczne. Czy starczy mu tej determinacji by doprowadzić rzecz do końca? Sam jestem ciekaw :) Na pewno nie ma łatwego zadania.
Komentarze
Pokaż komentarze (10)