O Elżbiecie Jakubiak
Mam w sumie sporo sentymentu do Elżbiety Jakubiak. Zazwyczaj nie używa PiSo-mowy, mówi po polsku, wygląda kompetentnie (co więcej - wygląda estetycznie) i zrobiła niezłe wrażenie jako minister sportu. Niestety zazwyczaj nie pozwala sobie na odchylenia od linii PiSu i czasem wypowiada się ściśle wg wytycznych Komitetu Centralnego, ale wszyscy członkowie PiSu to robią więc trudno się dziwić. W każdym razie to jej mogę wybaczyć :)
I tą właśnie Elżbietę Jakubiak wraz z Adamem Bielanem PiS wysłał w niedzielę „do mediów”, żeby bronili Prezydenta i skompromitowali się w „aferze odznaczeniowej”. Stwierdzili oni w niedzielę, że Prezydent wcale nie zwleka z wyrażeniem zgody na te odznaczenia. Przekonywali, że Lech Kaczyński nic nie wie o takich wnioskach, a dowiedział się o nich z mediów. Co więcej, zarzekali się, że te wnioski wcale nie dotarły do Kancelarii Prezydenta.
Wczoraj wyszło szydło z worka i przyparty do muru Kownacki o dziwo przestał prezentować dobre samopoczucie oraz wysoki poziom arogancji i w końcu przyznał, że Prezydent nie wyraża zgody na wręczenie orderu Legii Honorowej Hannie Gronkiewicz-Walt i Kazimierzowi Marcinkiewiczowi oraz orderu Gwiazdy Solidarności Włoskiej Pawłowi Zalewskiemu. Co więcej: takiej zgody nie ma, a co będzie w przyszłości, to Kownacki nie potrafi wyprorokować.
W efekcie Jakubiak wyszła na idiotkę. I muszę przyznać, że trochę współczuję jej. Mam poczucie, że nie zasłużyła sobie na to, żeby Kaczyńscy robili z niej idiotkę.
O Jarosławie Kaczyńskim
Skoro wczoraj napisałem, że PiS nie ma szans wygrać następnych wyborów (tak twierdzę, choć przyszłość przecież zna tylko Pan Bóg), to należałoby się też zastanowić jakie będą losy PiSu i Jarosława Kaczyńskiego po przegranych wyborach. Zazwyczaj w partiach po przegranej batalii wyborczej pojawia się kryzys przywództwa i często następuje zmiana liderów. Jarosław ma już za sobą jedne przegrane wybory (ostatnie wybory trudno uznać za sukces). Po wyborach udało mu się zręcznie wyciszyć dyskusje o przywództwie i wywalić z PiSu wszystkie osoby, które mogłyby zagrozić jego pozycji. Jeżeli jednak PiS przegra następne wybory, to może już nie być tak miło. Jeżeli zdrowie będzie Panu Prezesowi dopisywać, to jak dla mnie najbardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym Jarosław twardo trzyma się przy władzy, ogłasza, że PiS wygra ale w następnych wyborach, wyrzuca z partii ewentualnych oponentów (za nielojalność oczywiście) i w ciągu paru lat doprowadza PiS poniżej progu wyborczego, a PiS jako partia kanapowa dogorywa na emeryturze. Mniej prawdopodobny scenariusz to oddanie władzy przez Jarosława. Mniej prawdopodobny, bo nie wiem czy jest ktokolwiek, komu Jarosław potrafiłby oddać ster partii i rząd dusz. Zbig Ziobro? Może… kto wie…



Komentarze
Pokaż komentarze (25)