Wśród zwolenników Kaczyńskich pokutuje fałszywe przekonanie, że media są przeciw Kaczyńskim, że są wrogo nastawione do Kaczyńskich, że prezentują ich „w negatywny sposób”, że manipulują informacją, tak żeby Kaczyńscy wyszli na gburowatych, małodusznych safandułów z zadatkami na dyktatorów.
Jest przykrym faktem, że bracia Kaczyńscy zrobili bardzo wiele żeby zniechęcić media do siebie rozpętując wojnę z mediami za rządów Jarosława. Na pewno nie jest to czynnik, który budziłby sympatię mediów w stosunku do braci Kaczyńskich. W każdym razie media mają instynkt samozachowawczy i nie dziwię się, że traktują Kaczyńskich z rezerwą.
Jest prawdą, że media zazwyczaj przekazują informację „przetworzoną”. I dotyczy to wszystkich polityków. Nie da się po prostu wydrukować w gazecie całej konferencji prasowej Jarosława czy Lecha (to samo będzie dotyczyć konferencji Donalda). Zawsze w relacji będą tylko streszczenia, omówienia, gdzie, co zrozumiałe, wypunktowane są te najbardziej kluczowe i najbardziej kontrowersyjne wypowiedzi polityków. Jeżeli po prawie 20tu latach siedzenia w polityce Kaczyńscy nie zauważyli tego faktu, to przyznam się, bardzo się temu dziwię.
Pojawia się też w mediach „nieprzetworzona” forma wypowiedzi polityków czyli wywiady. Tyle, że w przypadku wywiadu bardzo dużo zależy od tego jaki dziennikarz przeprowadza taki wywiad. „Jest sprawą oczywistą” (dzięki Jarosławie za ten cytat), że nastawienie i poglądy dziennikarza mogą w bardzo istotny wpłynąć na przebieg takiego wywiadu. Zatem oczywiście inaczej będzie to wyglądało gdy przeprowadzi go redaktor Monika Olejnik, a zupełnie inaczej gdy przeprowadzi go redaktor ojciec Jan Król.
Niemniej jednak najistotniejszym jednak zawsze elementem tego medialnego przekazu jest to co ma do powiedzenia sam zainteresowany. Bo na tym musi się skoncentrować przekaz medialny i to musi być motywem przewodnim doniesienia medialnego.
I tu niestety muszę jasno powiedzieć – to co najbardziej pogrąża Kaczyńskich to oni sami. Najbardziej ich pogrąża to co mają do powiedzenia. To właśnie z ich wypowiedzi wyłania się ten obraz ludzi pysznych, mściwych, małodusznych, z wybujałą miłością własną i lekką megalomanią.
I codziennie swoimi wypowiedziami utrwalają w nas ten obraz.
PS1. Do napisania tego tekstu pobudził mnie artykuł:
http://fakty.interia.pl/polska/news/l-kaczynski-nie-bede-dyskutowal-o-tej-damie,1208115,3
PS2. Napisałem ostatnio w jednym z blogów próbę uzasadnienia, dlaczego wygrał Obama:
Bo ma charyzmę
Bo potrafi oddziaływać na ludzkie emocje
Bo potrafił sformułować świeżo brzmiący pozytywny przekaz
Bo nie popełniał błędów w kampanii wyborczej
Bo długa walka z Clinton wzmocniła go zamiast zniszczyć
Bo...
Wiadomo - było dużo powodów.
To prawda, że miał poparcie mediów. Ale nie tylko dlatego, że reprezentuje Partię Demokratyczną. Z punktu widzenia mediów Obama to dobry produkt. Obama się dobrze sprzedaje. Media wyczuły skąd wieje wiatr poparcia społecznego. Media nigdy nie idą przeciw konsumentom, bo konsumenci odrzucą takie media.
To jeszcze jedno uzasadnienie mojej tezy, że „Kaczyńscy nie wygrają następnych wyborów”



Komentarze
Pokaż komentarze (26)