9 obserwujących
9 notek
41k odsłon
  1390   0

B. kwatera Adolfa Hitlera dla ludzi d. WSI

B. kwatera Adolfa Hitlera  dla ludzi d. WSI

Dwa dni temu (28.02.2012 r.) w depeszy Polska Agencja Prasowa poinformowała, iż Lasy Państwowe podpisały umowę dzierżawy „Wilczego Szańca” [w Gierłoży k. Kętrzyna] na kolejne 20 lat z dotychczasowym najemcą spółką „Wilcze Gniazdo” kierowaną i należącą do Jana Załuski.
 

W depeszy czytamy, cyt.:
 

„"Wilcze Gniazdo" to firma, która przez ostatnie 20 lat dzierżawiła historyczny obiekt. Po tym, jak umowa dzierżawy wygasła, firma ta stanęła do przetargu  przystąpiła do niego również inna firma. "Wilcze Gniazdo" wygrało, ponieważ przed licytacją drugi chętny wycofał się z ubiegania o dzierżawę.

Jak poinformował PAP Zenon Piotrowicz - nadleśniczy nadleśnictwa Srokowo, na terenie którego znajduje się była kwatera Hitlera, oprócz umowy dzierżawca podpisał aneks, w którym zobowiązał się do współpracy z ministerstwem kultury nad stworzeniem programu edukacyjno-historycznego w tym obiekcie do czerwca 2013 roku.
 

(…)     
 

Według Piotrowicza w ciągu 20 lat dzierżawca musi wykonać zgodnie z umową szereg inwestycji, których wartość oszacowano na 6-8 mln zł. Jeszcze w tym roku firma musi m.in. zabezpieczyć obiekt pod względem przeciwpożarowym, zainstalować dodatkowy monitoring i oświetlenie. W kolejnych latach ma zmodernizować parkingi hotel, restaurację, salę ekspozycyjną.

(…)

Z prezesem "Wilczego Gniazda" Janem Załuską do czasu nadania depeszy PAP nie udało się skontaktować”.

Jan Załuska do znana opinii publicznej postać z ujawnionej wieloletniej niejawnej współpracy z komunistycznym wywiadem wojskowym, a następnie z WSI jako TW o pseudonimie „MERC”.

Jan Załuska rocznik 1946, współpracował z komunistycznym wywiadem wojskowym (Zarządem II sztabu Generalnego LWP), a następnie z pionem wywiadowczym WSI, co najmniej od roku 1986, jeżeli nie wcześniej - jako współpracownik o ps. "MERC".

Początki współpracy z organami represji państwa komunistycznego datują się w przypadku osoby Jana Załuski już w 1969 roku. Wtedy, to młody 23 letni student SGPiS w Warszawie, pilot „Orbisu”, został zwerbowany przez pion kontrwywiadowczy Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej w Warszawie jako tajny współpracownik o ps. „Zalewski”, dla celów zabezpieczenia operacyjnego wycieczek zagranicznych oraz zagranicznych wizyt studentów.

Z kolei w latach 1984-1986 Załuska został przejęty od SB przez komunistyczny wywiad cywilny (Departament I SB MSW) i zwerbowany jako Kontakt Operacyjny o ps. „JAZA”. Załuska sprowadzał z Wiednia na potrzeby MSW sprzęt komputerowy, objęty embargiem. Wykorzystywał do tego swoją firmę PPZ „CARPATIA” oraz PPZ AGARICUS .

Załuska był nie byle jaki informatorem, ale jak byśmy to określili nawet agentem wpływu. To właśnie Załuska w 1986 roku poprzez swoją firmę PZZ „CARPATIA” (a dokładnie jej oddział w Przemyślu), która wykonywała prace budowlane w Seminarium Duchownym w Przemyślu oraz remontowała pomieszczenia dla biskupa Tokarczuka, umożliwił SB zamontowanie szeregu urządzeń podsłuchowych w Seminarium oraz w pomieszczeniach prywatnych biskupa. Załuska jako tajny współpracownik „Zalewski” jeszcze na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku pisał donosy i raporty na księży i proboszczów, których osobiście znał oraz informował SB nawet o zasłyszanych od księży wizjach śp. Ojca Czesława Klimuszko dotyczących okoliczności pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski w 1978 r. Załusce nie było obce infiltrowanie, ze względu na swoją doskonałą znajomość języka niemieckiego oraz osobistości w Austrii w infiltrowaniu austriackiego korpusu dyplomatycznego w Polsce. Mało znany jest udział Jana Załuski w werbunku konsula Ambasady Austrii w Warszawie. W ramach rozpracowania operacyjnego pod kryptonimem „Estera”, w której Załuska już jako kontakt operacyjny komunistycznego cywilnego wywiadu o ps. „JAZA” brał udział w tym werbunku. Pokrótce intryga poległa na tym, że Załuska organizował polowania, na które zapraszał konsula. Pod czas organizowanych biesiad SB podsuwało konsulowi panienki do „konsumpcji”. Nie chodziło w cale o wykonanie zdjęć dokumentujących „relacje intymne dwojga”, i zaszantażowanie Austriaka, ale o coś bardziej diabolicznego. Podstawiona i prowadzona przez Departament I SB panienka wmówiła konsulowi, że zaszłą z nim w ciąże, i że potrzebuje pieniędzy na jej usunięcie. Właśnie doprowadzenie do przekazania na ten cel środków finansowych i udokumentowanie tego faktu miało stanowić podstawę szantażu i finalnie dokonanie werbunku obcokrajowca. Niestety Austriak umiał dobrze liczyć, i był chyba obeznany w cykle kobiety, ostatecznie nie uwierzył w zapewnienia kochanki, a sprawa operacyjna „Estera” legła w gruzach.


„Merc” współpracuje z Oddziałem Y


W ramach współpracy z komunistycznym wywiadem wojskowym „MERC” był prowadzony przez oficerów osławionego Oddziału „Y”, który specjalizował się głównie w pozyskiwaniu pozabudżetowych środków finansowych dla służby. Jan Załuska w drodze umowy cywilo-prawnej oddał wojsku do dyspozycji dwie krajowe firmy przez siebie prowadzone PPZ „CARPATIA” i PPZ „AGARICUS” oraz austriacką firmą „REIDRICH”, i za pośrednictwem rachunków bankowych tych spółek realizował operacje zagraniczne na rzecz wywiadu.

W swoim oświadczeniu woli, datowanym w dniu 07.07.1989 r. tak, oto Jan Załuska sprecyzował warunki oddania swoich spółek we władanie Zarządu II Sztabu Generalnego PRL (wywiad wojskowy):

„Ja niżej podpisany JAN ZAŁUSKA s. Janusza ur. 1946.10.09 w Cieplicach Śląskich zam. Warszawa ul. Dusznicka 63 legitymujący się dowodem osobistym serii SJ nr 7397868, biorąc pod uwagę interesy Rzeczpospolitej Polskiej zobowiązuje się do:


1. Oddania pod nadzór Centrali dwóch moich firm znajdujących się w Polsce – PPZ „CARPATIA i PPZ „AGARICUS”;

2. Przekazywania Centrali zysków z działalności obydwu firm w wysokości 5% od zysku netto, płatne kwartalnie;

3. Przekazywania Centrali 3% od zysku netto austriackiej firmy „Reidrich Gmbh” znajdującej się w Wiedniu;

4. Właściwego wykorzystania /inwestycje, zakup akcji, itp./ ewentualnych funduszy dewizowych Centrali, celem uzyskania dodatkowych zysków;

5. Zatrudniania delegowanych przez Centralę osób na kluczowych stanowiskach w w/w firmach.

Centrala zobowiązuje się do udzielenia Panu, tak w kraju jak i za granicą wszelkiej niezbędnej pomocy związanej z zachowaniem konspiracji i bezpieczeństwa.

Podpisany Jan ZAŁUSKA.”.

Umowę wykonano w jednym egzemplarzu i wpięto w akta personalne współpracownika „MERC”. W 1988 r. Oddział „Y” udzielił Załusce na okres jednego roku oprocentowanej na 20% rocznie pożyczki w wysokości 50.000 USD. Celem pożyczki było ścisłe związanie „MERCA” z Centralą oraz zapewnienie warunków plasowania w jego firmie oficerów wywiadu wojskowego. Pożyczkę wraz z odsetkami „MERC” zwrócił w styczniu 1991 r. W Raporcie Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej WSI (MP. Nr 11 z dnia 16 lutego 2007 r. str. 196-197), czytamy, iż decyzją Szefa Wywiadu Wojskowego ze stycznia 1991 r. wszystkie zobowiązania finansowe współpracownika „MERC” względem Centrali zostały anulowane.

Służby w spółkach „Merca”



Oficerami prowadzącymi „MERCA” byli wyłącznie oficerowie Oddziału „Y”. Poza płk. Tadeuszem Ważyńskim, do tego grona zaliczyć należy także płk. Zdzisław Żyłowskiego znanego z afery FOZZ (płk. Zdzisław Żyłowski był także oficerem prowadzącym współpracownika o ps. "DIK" - Grzegorza Żemka).
Jan Załuska łącznie oddał prawie 30 lat swojego życia służbom specjalnym. To doświadczony i wszechstronnie wyszkolony konfident. Posiada rozległą widzę o machinacjach finansowych ludzi służb oraz szerokie kontakty biznesowe.

Jan Załuska to także tragiczna, postać. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, był oskarżony o malwersacje finansowe i spędził ponad 1,5 roku w więzieniu. Stało się to prawdopodobnie, z powodu konfliktu, jaki zaistniał na linii komunistyczny wywiad wojskowy a Służba Bezpieczeństwa. Jak już wspomniano obrońcą Załuski w procesie karnym był adwokat Władysław Pociej. W kulminacyjnym punkcie konfliktu, po opuszczeniu przez Załuskę aresztu na ul. Rakowickiej w Warszawie, wywiad wojskowy obawiając się ponownej prowokacji i aresztowania swojego informatora, przydzielił mu ochronę składającą się z dwóch oficerów Oddziału „Y” (jednym, z goryli Załuski, był … mjr. Tadeusz Ważyński). Dziesięć lat później został porwany i torturowany przez opryszków związanych z WSI w celu wyłudzenia okupu w wysokości 600 tysięcy dolarów. Według prasy za porwaniem Załuski mieli stać oficerowie WSI, którzy nielegalnie próbowali przejąć Rafinerię Trzebinia.

Wojskowe Służby Informacyjne powstały w wyniku reorganizacji i pozorowanych przekształceniach komunistycznych wojskowych służb specjalnych. Po uformowaniu się starej treści w nową formę, co nastąpiło w końcu 1992 r. służby kontynuowały projekt zapewnienia sobie pozabudżetowych źródeł dochodu.


Dzięki liberalizacji prawa gospodarczego i uwolnieniu ograniczeń dla inwestorów zachodnich, Załuska powołał w kraju do życia dziesiątki firm z udziałem kontrolowanych przez niego austriackich spółek.

Do najbardziej znanych należą: CARPATIA S.A. j.v.; POL-CARPATIA S.A.; WILCZE GNIAZDO j.v. Sp. z o.o. oraz AGARICUS j.v. S.A.

We władzach wszystkich wymienionych spółkach zasiadał triumwirat: Jan Załuska, Władysław Pociej i płk. Tadeusz Ważyński.

Więcej o Janie Załusce można przeczytać w moim wpisie z marca ubiegłego roku pt. „POciejowe gry wojenne – rzecz o Aleksandrze Pocieju”.

maria.argus.salon24.pl/287439,pociejowe-gry-wojenne-rzecz-o-aleksandrze-pocieju



Nic już nie może dziwić …….  










 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale