7 obserwujących
14 notek
68k odsłon
1621 odsłon

HYPATIA - kłopotliwy historiograficznie temat

Wykop Skomentuj1

 

Ile w historii świata było filozofek tak znamienitych jak Hypatia? Dlaczego więc wokół tej wybitnej postaci wzięła górę w kręgu historyków zmowa milczenia? Prawdopodobnie dlatego, ponieważ opisywanie jej przeszłości znajdowało się w rękach pisarzy chrześcijańskich, a ci zapewne wstydzili się pisać o jej losie. Tak wnioskuje autorka wybitnej monografii naukowej poświęconej Hypatii, pani prof. Maria Dzielska. Do wyjątków zatem zaliczyć należy Sokratesa Scholastyka, historyka Kościoła, jednego z głównych dostarczycieli informacji o jej życiu. Pozytywną stroną tego wstydu było to, że przynajmniej nie zdołali napleść zbyt wielu bzdur na jej temat.

Pod wpływem "przejęcia" wywołanego filmem "Agora", sięgnęłam do książki uznanej przez American History Book Club za najlepszą książkę historyczną roku 1995, autorstwa prof. Marii Dzielskiej, pt. "Hypatia z Aleksandrii", po przeczytaniu której zrodził się zamysł napisania tej subiektywnej notatki. Ot tak, z potrzeby serca, by dać zaistnieć myślom, które usiłowały ogarnąć fenomen o nieprzeciętnych walorach osobistych, jakim była Hypatia.

Żyła u schyłku starożytności, w okresie późnego hellenizmu na przełomie IV i V wieku. Wiekszość źródeł wiedzy o niej naznaczona jest legendami. Począwszy od legendy o Świętej Męczennicy Aleksandryjskiej Katarzynie, której Hypatia stanowi pierwowzór, poprzez symbol przemijającej cywilizacji pogańskiej, aż po ucieleśnienie kobiety wyzwolonej z okowów religii i więzów obyczajowych. Wielki umysł kontra zniewolenie religijne. Potęga rozumu przeciw potędze ciemnoty i zacofania.

Spośród tych podań, opowieści i prób zaszufladkowania wyłania się postać złożona i niełatwa do opisania. Wierząca w siły poznawcze rozumu, jak i poszukująca Boga - "swojego" Boga. Chociaż jej religijność miała charakter niechrześcijański, nie była wrogiem żadnej religii. Uczniowie będący chrześcijanami, wywodzący się z jej kręgu intelektualnego osiągali zaszczytne stanowiska kościelne (Synezjusz z Cyreny, Olimpiusz, Herkulian, Petrus, Ewopcjusz i inni). Do grona jej rozmówców i słuchaczy należał prefekt cesarski w Aleksandrii, także chrześcijanin - Orestes - który odegrał niebagatelną rolę w wypadkach związanych ze śmiercią Hypatii.

Rozmiłowana w nauce, niezależnej myśli i idealnych formach widzialnego świata, przybierała postać "boskiej przewodniczki"(tak ją tytułowano w listach), do której garnęli się wszyscy poszukujący mądrości. Kochali ją i szanowali. Wykładała głównie myśli Platona, Plotyna i Arystotelesa. Czynnie interesowała się matematyką i astronomią. Jej matematyczno-astronomiczne prace naukowe cieszyły się poczytnością jeszcze przez następne pokolenia. W oparciu o wytyczne Hypatii Synezjusz skonstruował przyrząd astronomiczny - astrolabium. Jak przystało na człowieka wybitnego, wyróżniała się nie tylko wszechstronnością umysłu i tolerancją, ale przede wszystkim siłą charakteru i dzielnością etyczną. Nauczając filozofii, będąc mistrzem-przewodnikiem po wiedzy o świecie form boskich, posiadała coś w rodzaju osobistej świętości. Cieszyła się zatem uznaniem za tę mądrość, której najważniejszym aspektem - wyższym od zakresu teoretycznego - był wymiar moralny.

Wiele osób fascynuje głównie to, że "przy tym wszystkim" Hypatia była kobietą. I słusznie, bowiem ten żeński aspekt jej płci posłużył za pretekst do zabójstwa. Lecz - jak pisze prof. Dzielska: "nadawała pojęciu kobiecości zupełnie inne znaczenie. Jej moralne posłannictwo, spełniające się zarówno w działaniach prywatnych, jak i w spektakularnych, publicznych gestach, wynosiło ją wysoko ponad jej płciowość. Mogła o sobie powiedzieć to, co niegdyś mówił pitagorejczyk Empedokles o sobie, a Apolloniusz z Tiany stosował jego śladem do siebie:  Od tego momentu stałem się jednocześnie chłopcem i dziewczyną".

W filmie jest pewna budząca kontrowersję scena, w której Hypatia rozmiłowanemu w niej uczniowi, który wyznał jej swą miłość, demonstruje w obecności wszystkich pozostałych podpaskę higieniczną jako symbol kobiecej fizyczności, gniewnie go napominając słowami: "To dla ciebie. To krew z mojej miesiączki.Mówiłeś, że znalazłeś we mnie harmonię. Radzę poszukać gdzie indziej, bo niewiele jest harmonii albo piękna w tym. Nie mam racji?" Wg biografa wypowiedziała inne słowa: "To jest to, co naprawdę kochasz, młody człowieku, a nie piękno samo!"W tym manifestacyjnym geście zawarty jest przekaz, mówiący o tym, że "pokochać to znaczy zrozumieć głębszy sens Erosa i 'odwrócić się' w kierunku tego sensu. By zrobić użytek z przekazanej wiedzy o 'oku' poznania. Że żądze i namiętności gaszą światło umysłu".Takie wyjaśnienie zamieszczone w książce, rozwinięte w niej szerzej najbardziej mnie przekonuje.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura