24 stycznia
Trybunał à la Platforma
Zamówienia przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego projektów wyroków i ich uzasadnień "na mieście" nie da się usprawiedliwiać. Jak wynika z ustaleń "Rzeczypospolitej", tak właśnie było w 2015 roku. Czy tylko? W Trybunale specjalne umowy o dzieło na "orzecznicze wsparcie" podpisywano nie tylko z pracownikami Trybunału Konstytucyjnego, co już samo w sobie jest naganne, ale z osobami zatrudnionymi w instytucjach naukowych niemających żadnego związku z Trybunałem. Wzór umowy niewiele różnił się od tego np. na usługi hydrauliczne: zawierał zakres usługi z podaniem sygnatury sprawy, czas wykonania i kwotę np. 7 tys. brutto.
Niestety sprawa nie sprowadza się do prostego wytknięcia, że oto sędzia płaci z pieniędzy podatników za pracę, którą powinien samodzielnie wykonać, bo taka jest jego rola i za nią otrzymuje wynagrodzenie. Sprawa jest bardzo poważna, bo może dotyczyć nie tylko roku 2015, może dotyczyć także sądów powszechnych, gdzie prawdziwą plagą są wyroki wydawane metodą "kopiuj/wklej".
Źródło: "Rzeczpospolita"



Komentarze
Pokaż komentarze (1)