13 września
Policja nie chroni, prawo nie broni, lekarz nie leczy, polityk mataczy!
Mieli bronić nas przed najgroźniejszymi przestępcami, a tymczasem sami okazali się bandytami. Policjanci z CBŚ w Łodzi kradli narkotyki, policjanci z Poznania przekazywali tajne informacje gangsterom. Oto elita policji. Były komendant wojewódzki w Katowicach sprzedawał materiały operacyjne mafii paliwowej, choć tego jeszcze do końca nie wyjaśniono, bo może to nie on, a tylko ktoś z ABW. W Gdańsku z kolei przez lata adwokaci załatwiali odpowiednie wyroki z sędziami i, zdaje się, że wiedziało o tym szerokie grono, tylko że milczało. Podobnie było w łódzkim pogotowiu - zeznania świadków w procesie "łowców skór", opowieści jak sanitariusze i lekarze dobijali umierających pacjentów povulonem, żeby dostać tysiąc złotych prowizji, mrożą krew w żyłach.
Oto Polska właśnie, do której tak uporczywie dążą dzisiejsi naprawiacze.
Człowiek - ma trochę władzy, trochę możliwości, i szybko prywatyzuje się na swoim kawałeczku podłogi. Bo mu brakuje pieniędzy...
Etykietki partyjne nie mają tu znaczenia, choć, gwoli kronikarskiego obowiązku, jeżeli jesteśmy przy partiach, zanotujmy sprawę Zyty Gilowskiej. W tym tygodniu padło na nią. Dawała zarobić synowi, który pisał dla niej ekspertyzy. Za sejmowe pieniądze. I synowej, która zatrudniała w swoim biurze poselskim. Potem umieściła syna na na pierwszym miejscu listy wyborczej w Lublinie. A gdy "bracia z Platformy" zwrócili jej uwagę, obraziła się i wyszła z PO. Ośmieszyła się za parę złotych. Bubel? Bubel.
Wiadomo nie wszyscy policjanci są źli, nie wszyscy sędziowie, nie wszyscy lekarze, nie wszyscy politycy. A raczej ich mniejszość [?]. [sprawa Gilowskiej to przecież humorystyczny drobiazg, choć symptomatyczny]. Ba, majstersztyk należy się tym, którzy to wszystko wykryli i ujawnili. Ale natłok tych informacji pokazuje chorobę polskiego społeczeństwa, które nie potrafi poradzić sobie z żądzą pieniądza, któremu zbyt często brakuje hamulców. I poczucia solidarności wobec tych, którzy w ogóle żadnej pracy nie mają. Dopiero mając takie tło, możemy zrozumieć polityczny rejwach i kariery tych, którzy - choć stawiają dobre pytania - udzielają złych odpowiedzi.
Robert Walendziak [2005]


Komentarze
Pokaż komentarze (3)