Mariusz Wiącek Mariusz Wiącek
217
BLOG

Bałtyk dla każdego.

Mariusz Wiącek Mariusz Wiącek Kultura Obserwuj notkę 5
    Wolne chwile spędzam na żeglowaniu – głównie na Mazurach. Jak czas i przede wszystkim portfel pozwoli wypuszczam się na morze. W czasie jednej z wypraw zauroczyły mnie małe duńskie porciki w miejscowościach jak z bajek Chrystiana Andersena .

 

70% powierzchni Danii przypada na Półwysep Jutlandzki Reszta kraju położona jest na 443 wyspach z czego zamieszkałych jest 76. Jest gdzie żeglować.

Pierwszym portem do jakiego zawinęliśmy był Horupav na wyspie Als. Mały porcik, piękna miejscowość. W marinie cisza, taka jak i w pobliskiej miejscowości. Zaskoczony jestem „marketem” z wystawionym miodem i niczym nie zabezpieczonym pudełkiem na monety. Ceny w dwóch walutach: w duńskich koronach i euro. Zresztą w każdym miejscu można zapłacić, czy to w euro, czy to w koronach. Automaty w większości pobierają dwie waluty. Niesamowite wrażenie sprawiają domki pokryte strzechą. Zastanawiam się gdzie i kiedy wyłoni się ekipa filmowa, aby kręcić bajki według Hasa Chrystiana Andersena.

Przepływamy cieśninę Mały Bełt i lądujemy na wyspie Aero w porcie Soby. Cisza spokój, trochę ruchu robi angielska młodzież, szykująca się do nocnego rejsu. W porcie była niezła knajpka, ale Angole okupowali budkę z hot dogami. Gdy wypływają robi się cisza. Załoga w messie zastanawia się gdzie na następny dzień. Prognoza pogody nie jest pomyślna. Ma wiać do 7 B. Wybieramy port Dyvig. Dmucha rzeczywiście nieźle, załoga się trzyma, brak oznak choroby morskiej. Płyniemy cieśniną Mały Bełt

(Kleiner Belt – - cieśnina na Morzu Bałtyckim położoną między duńskimi wyspamiÆrø i Fionią, a Półwyspem Jutlandzkim. W cieśninie umiejscowionych jest wiele małych wysp. Długość około 50 km szerokość od 0,8 do 28 km) Nasza Vita pokonuje „Małego Bełta” w wymiarze 20 mil morskich. Mila jest jednostkąnawigacji morskiej. 1 Mm = 40 000 km / (360 × 60) = 1 852 m.

Osiągamy port w Dyvig wieczorem. To co może zaskoczyć w porównaniu z portami na Mazurach to cisza i spokój. Dzięki nowoczesnym technologiom (via SMS) uzyskujemy z Polski szczegółową prognozę pogody. Zapowiadają sztorm. Szybka decyzja kapitana i zostajemy w porcie cały dzień, bo jak mawiają: najlepsi żeglarze sztormują w barze.

Piesza wyprawa do pobliskiego Nordborga. Zawsze w portach zostawialiśmy otwarte łódki i nic nam nigdy nie zginęło i tym razem tak ją robimy pomimo że nie będzie nas kilka długich godzin. Senne duńskie miasteczko - chcemy się napić piwa, a tu nie ma gdzie wszystkie bary otwierają po 17. Jedyna otwarta knajpka to „friends bar” prowadzona przez Turka. Rozpoznał że jesteśmy z Polski bo miał „kolegen from Poland”.

W środku miasta dom ze strzech taką kilkudziesięcioletnią. Pamiętam jak przed ponad 30 laty po polskich wioskach likwidowano domy ze strzechami zastępując je płytami cementowo azbestowymi płacąc przy tym wysokie nagrody – dla gminy która pierwsza zlikwiduje ten relikt rodem z sanacyjnej przeszłości. Dzisiaj mamy problem z eternitem czyli płytami azbestowo-cementowymi, zamiast atrakcji turystycznych.

Koniec dwudniowego portowego lenistwa płyniemy dalej wąskimi cieśninami aż się chce zaśpiewać „w dół bałtyckich cieśnin tam gdzie boja wraku tkwi...” . Krajobraz przypomina mi moje ukochane Mazury, jednak to nie ten rozmiar. Wypatrzyłem na brzegu Als Sundu pięknie zachowaną willą. z XIX wieku taką marzenie: Drewniany dom ze strzechą nad brzegiem morza z własnym pomostem.

Przepływamy pod zwodzonym mostem w i już płyniemy do macierzystego portu naszej Vity, we Flensburgu. Cumujemy w przystni Niro Petersen i od razu ruszamy w Dawn Town, i szukamy uciech w portowych uliczkach. I znajdujemy! Ulicę czerwonych latarni gdzie w szeroko oknach kusiły wdziękami roznegliżowane panie. Atrakcja opisywana w przewodniku.

Mnie i załogę zaczarował port gdzie czas się na chwilę zatrzymał. Przy kei zacumowanych było kilkanaście starych żaglowców. Tydzień żeglugi po cieśninach duńskich minął bardzo szybko – przepłynęliśmy bez mała 100 mil morskich odwiedziliśmy 5 portów. Wspaniała przygoda, którą możemy polecić każdemu.

Mariusz Wiącek

Załoga Mariusz Wiącek, Ewa Wiącek, Bogdan Kiebzak (skipper) jacht Bavaria 32. Rejs odbył się we wrześniu 2006 roku.

PS Dlaczego opisałem swoje wrażenia z bałtyckiego rejsu? Nie wiem może po prostu chciałem pokazać że istnieje coś innego niż polityka. Może warto się wyrwać z codziennego konsumowania papki telewizyjnej i zobaczyć że dookoła też jest inny świat na wyciągnięcie ręki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura