Mariusz Wiącek Mariusz Wiącek
324
BLOG

Hej me bałtyckie morze!

Mariusz Wiącek Mariusz Wiącek Kultura Obserwuj notkę 8

Przed kilkoma dniami wróciłem z dwutygodniowego rejsu po naszym morzu Opisuję rejs niemalże na gorąco. W marzeniach było dopłynięcie do krainy Pipi, czyli na szwedzką wyspę Gotlandię.

 

Za rufą port w Lauterbach
Port w Lauterbach na niemieckiej Rugi

 

Pierwszy dzień rejsu wypływamy z Lauterbach na Rugii i po 24 godzinach osiągamy Ronne na Bornholmie. Niesamowite przeżycie noc na morzu – gwiazdy są wyjątkowo jasne. Cisza spokój. Widać poruszające się potężnie oświetlone choinki i małe, czerwono - biało - zielno światełka jednostek przepływających w pobliżu.

 

Autor za sterem
Autor za sterem

 

Z Ronne obieramy kurs na Hammerhavnen. Spotykamy tam czeską załogę – płynącą na „Szwedzko”. Po dwudniowym pobycie na Bornholmie, my też obieramy kurs Szwecję – kierując się wskazówkami z książki „Porty południowej Szwecji” Jerzego Kulińskiego. Simirsham – pierwszy port na naszej trasie.

 

Obiad w eleganckiej restauracji. Później browar – jedna z pracownic pyta nas po Polsku, czy my w Szwecji pracujemy – wyjaśniamy uprzejmie że jesteśmy przejazdem, a do pracy jedziecie? Nie przypłynęliśmy – to na statku pracujecie? Nie mieściło się jej w głowie, że przyjechaliśmy na wakacje do Szwecji nie w celach zarobkowych. Rano odpływamy, wieje do 4 B.

 

Jak wieje to sternik musi być ubrany od stóp do głów, a i ciepłe rękawiczki nie są zbytnią przesadą.

 

Załoga wyraziła chęć na świeżą rybę. W kolejnm porcie wdałem się w targ z szwedzkimi rybakami i kupiłem dwa świeże dorsze za 4 euro. Odwiedziliśmy kolejno Simirsham, Skilinge, Ystad, Gislovs Lage.

 

 

ryba prosto z kutra na pewno będzie świeża - palce lizać.

 

 

Pływaliśmy francuską produkcją Sun Odssey 36 paod niemiecką (niestety) banderą w siedem osób, w wieku od 40 do 70 lat.

 

Messa

Messa na Sun Oddsey

 

Kambuz -czyli kuchnia na jachcie (podaję dla nie wtajemniczonych)

stolik nawigacyjny z "robiącym za nawigatora laptopem"

Dla pięciu osób były to kolejne rejsy morskie – dwie osoby pierwszy raz pływały po morzu. Wszystkie miały doświadczenie żeglarskie z tym że jedna tylko na desce z żaglem.

 

duńska wyspa Mon

Po pobycie w Szwecji kolej na Danię i port w Klintholm, gdzie spotkaliśmy jacht Nitron z Gdańska.

 

Kecz Nitron pod polską banderą w Klintholm

 

 

W porównani z rokiem ubiegłym obecnie byłem zaskoczony ilością polskiej mowy w zagranicznych portach. W Ronne marynarze będący na między narodowym szkoleniu. Do Hamerhaven przypłynął Duch Morza na której morskie szlify zdobywała młodzież.

 

bardzo modne są w miejscowościach wypoczynkowych dachy kryte strzechą.

W Wieck spotkaliśmy polską załogą na niemieckim jachcie z uszkodzonym silnikiem. Zgodnie z polecenie armatora mieli w tym porcie udać się do serwisu. Pomocy załodze udzielał policjant spotkany w Havenamnt. Czy my doczekamy się takiej sytuacji aby policjant w porcie zaprowadziłby potrzebujących np. do najbliższego żaglomistrza?

 

Jakie wrażenia po rejsie? Zdaniem Rafała który, pierwszy raz pływał po Bałtyku Chorwacja nie powinna przebić wrażeniami. Dwa tygodnie pięknej bezdeszczowej pogody – z pomyślnymi wiatrami – sprawi do żeglowania po Bałtyku na pewno wrócimy.

 

Trasa rejsu.

 

Przepłynęliśmy – 362 mile, zawinęliśmy do 12 bałtyckich portów.

Koszt wraz z wyżywieniem, używkami, opłatami portowymi, przejazdem na Rugię zamknął się kwotą około 2300 zł na osobę.

PS a co z szukaniem Pipi? Następnym razem, teraz nam nie sprzyjały wiatry.  

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura