Przed kilkoma dniami wróciłem z dwutygodniowego rejsu po naszym morzu Opisuję rejs niemalże na gorąco. W marzeniach było dopłynięcie do krainy Pipi, czyli na szwedzką wyspę Gotlandię.
Pierwszy dzień rejsu wypływamy z Lauterbach na Rugii i po 24 godzinach osiągamy Ronne na Bornholmie. Niesamowite przeżycie noc na morzu – gwiazdy są wyjątkowo jasne. Cisza spokój. Widać poruszające się potężnie oświetlone choinki i małe, czerwono - biało - zielno światełka jednostek przepływających w pobliżu.
Z Ronne obieramy kurs na Hammerhavnen. Spotykamy tam czeską załogę – płynącą na „Szwedzko”. Po dwudniowym pobycie na Bornholmie, my też obieramy kurs Szwecję – kierując się wskazówkami z książki „Porty południowej Szwecji” Jerzego Kulińskiego. Simirsham – pierwszy port na naszej trasie.
Obiad w eleganckiej restauracji. Później browar – jedna z pracownic pyta nas po Polsku, czy my w Szwecji pracujemy – wyjaśniamy uprzejmie że jesteśmy przejazdem, a do pracy jedziecie? Nie przypłynęliśmy – to na statku pracujecie? Nie mieściło się jej w głowie, że przyjechaliśmy na wakacje do Szwecji nie w celach zarobkowych. Rano odpływamy, wieje do 4 B.
Załoga wyraziła chęć na świeżą rybę. W kolejnm porcie wdałem się w targ z szwedzkimi rybakami i kupiłem dwa świeże dorsze za 4 euro. Odwiedziliśmy kolejno Simirsham, Skilinge, Ystad, Gislovs Lage.
Pływaliśmy francuską produkcją Sun Odssey 36 paod niemiecką (niestety) banderą w siedem osób, w wieku od 40 do 70 lat.
Messa na Sun Oddsey
Kambuz -czyli kuchnia na jachcie (podaję dla nie wtajemniczonych)

stolik nawigacyjny z "robiącym za nawigatora laptopem"
Dla pięciu osób były to kolejne rejsy morskie – dwie osoby pierwszy raz pływały po morzu. Wszystkie miały doświadczenie żeglarskie z tym że jedna tylko na desce z żaglem.
Po pobycie w Szwecji kolej na Danię i port w Klintholm, gdzie spotkaliśmy jacht Nitron z Gdańska.
W porównani z rokiem ubiegłym obecnie byłem zaskoczony ilością polskiej mowy w zagranicznych portach. W Ronne marynarze będący na między narodowym szkoleniu. Do Hamerhaven przypłynął Duch Morza na której morskie szlify zdobywała młodzież.
W Wieck spotkaliśmy polską załogą na niemieckim jachcie z uszkodzonym silnikiem. Zgodnie z polecenie armatora mieli w tym porcie udać się do serwisu. Pomocy załodze udzielał policjant spotkany w Havenamnt. Czy my doczekamy się takiej sytuacji aby policjant w porcie zaprowadziłby potrzebujących np. do najbliższego żaglomistrza?
Jakie wrażenia po rejsie? Zdaniem Rafała który, pierwszy raz pływał po Bałtyku Chorwacja nie powinna przebić wrażeniami. Dwa tygodnie pięknej bezdeszczowej pogody – z pomyślnymi wiatrami – sprawi do żeglowania po Bałtyku na pewno wrócimy.
Przepłynęliśmy – 362 mile, zawinęliśmy do 12 bałtyckich portów.
Koszt wraz z wyżywieniem, używkami, opłatami portowymi, przejazdem na Rugię zamknął się kwotą około 2300 zł na osobę.
PS a co z szukaniem Pipi? Następnym razem, teraz nam nie sprzyjały wiatry.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)