Mój tok myślenia opiera się na podstawowym założeniu:
Unia Europejska wlaczyła z kaczyzmem. Polska wstępując do UE miała być jedynie rynkiem zbytu i skansenem Europy bez prawa głosu. Nawet spojrzenie na planowany przebieg autostrad pozwala zrozumieć, że Polska to tylko kraj tranzytowy wschód-zachód, północ-południe:
Czy jest drugi kraj na świecie, gdzie autostrady nie łączą ze sobą głównych miast i ośrodków przemysłowych? Inna sprawa, że nawet tego nie dało się zrobić...
Niestety dla UE, Kaczyński umiał wykorzystać różne "kruczki" , na których bazuje Unia i nagle okazało się że Polska chce i ma prawo aspirować do miana jednego z rozgrywających w eurokołchozie. Dlatego walka z kaczyzmem przybrała wszelkie możliwe formy, wspomagana od wewnątrz przez ludzi pokroju Geremka czy Michnika, z zewnątrz zaś przez europejskie media (np. słynne kartofle), w tym media polskojęzyczne. Gdy to wszystko okazało się za mało, ktoś wpadł na szatański pomysł:
Powierzyć Polsce organizację Euro2012
Ponieważ tego zrobić się w Polsce nie da, w planach było szybkie odebranie imprezy z powodu nieudolności rządów Kaczyńskiego i po sprawie. PiS przechodzi na śmietnik historii. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem dla PiS-u było oddanie władzy Platformie, żeby to PO musiało połknąć tą żabę. Tak też się stało.
Problem jednak pozostał, gdyż o ile odebranie Kaczorom Euro z powodu nieudolności byłoby czymś oczywistym, o tyle teraz zrobić tego nie można. Trzeba wskazać na inne przyczyny. Donald Tusk w niedawnym wywiadzie:
http://wiadomosci.onet.pl/1763683,11,item.html
przekonywał, że z powodu niedojrzałości Polaków lepiej byłoby nie organizować tej imprezy. Następnie polskojęzyczne media rozpętały wojnę polsko-niemiecką, a Springer zaczął wydawać "FAKT" w GB i Irlandii, gdyż tam jest nawięcej Polaków, a co za tym idzie kibiców (i kiboli). Oczywiście "FAKT" najpierw skupiał się na "wojnie polsko-niemieckiej", dziś natomiast pisze o "angielskim złodzieju".
Zastanawiam się, czy w całej tej sprawie z meczami nie chodziło o wywołanie zamieszek? Przy okazji meczu Polska-Niemcy doszło już do starć ulicznych. Czy kontrowersyjna decyzja angielskiego sędziego nie wpisuje się idealnie w taki scenariusz? Może znów liczono na zamieszki? Może nadal oczekiwane są jakieś zajścia w GB? Polscy kibice znów jednak w znakomitej większości okazali się o wiele dojrzalsi niż twierdzi polski premier.
Jednak w internecie roi się od anty-Webbowskich artykułów i filmów, a oliwy do ognia dolał znowu Tusk mówiąc że miał ochotę zabić... Niby niewinna wypowiedź wkurzonego kibica, jakim jest Tusk, ale światowe media aż huczą! Gdyby tak jednak doszło do zamieszek? Gdyby jakiś kibol kogoś zabił? Niestety, byłaby to idealna sytuacja dla UEFA i naszego rządu. Niestety, taka jest prawda.
Mam nieodparte wrażenie, że jest jakiś układ UEFA-PZPN-Polski rząd, który zrobi wszystko, żeby bezboleśnie odebrać Polsce organizację Euro2012. Wszak wkrótce po finałach zacznie się już mówić o kolejnych mistrzostwach. Żarty się skończyły - jeśli nadal będzie brak postępów w przygotowaniach, UEFA musi wskazać innego gospodarza. Pierwsze przecieki już się pojawiają:
Jeśli faktycznie był, czy nadal jest jakiś spisek, mam nadzieję, że nie wypali. Dla Polski odebranie mistrzostw z powodów społecznych byłoby o wiele gorsze niż z powodów nieudolności rządu. Dla PO oczywiście odwrotnie, ale im na Polsce raczej nie zależy.
Mam nadzieję, że Polacy, zwłaszcza za granicą, nie dadzą się sprowokować i sprawa szybko ucichnie. Same mistrzostwa potwierdzają jednak, jak bardzo ważna jest dla nas piłka nożna. Platforma ma napradę ogromny problem, bo ma rządzić jeszcze ponad 3 lata, więc odebranie euro nastąpi napewno za ich kadencji, a czym później tym gorzej dla nich. Miliony polskich kibiców, którzy nawet w najczarniejszych snach nie dopuszczają odebrania Polsce Euro, wystawią im słony rachunek, przy którym 3% poparcie może stanowić tylko część kary.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)