MariuszBy MariuszBy
109
BLOG

Pinochet - ulubiony dyktator lewicy

MariuszBy MariuszBy Polityka Obserwuj notkę 0

Na blogu Pana Łukasza Warzechy toczy się dyskusja o Augusto Pinochecie. I ona, i poprzednie dyskusje dotyczące osoby chilijskiego dyktatora pokazują, że olbrzymia część osób o poglądach lewicowych nie jest w stanie oddzielić ideologicznego zacietrzewienia od zdrowego rozsądku. Nie potrafią spokojnie posługiwać się argumentami, a odniesienie się do słów osób o odmiennych poglądach jest poza ich możliwościami. Nie odnoszą się bowiem do tego, co tamci mówią, ale do tego, co wydaje im się, że z ich ust słyszą.

Augusto Pinochet zajmuje zadziwiającą pozycję na liście osób, które każdy porządny lewicowiec powinien nienawidzić. Zadziwiającą, bo przecież nie był ani najbardziej krwawym, ani najbardziej szubrawym dyktatorem w historii.

Przeciętny lewicowiec ma prawo nie wiedzieć o rodzince Duvalierów, przy których Pinochet to kilkuletni ministrant przy rozwścieczonym brytanie, mógł nie słyszeć o Stroessnerze, jednym z rekordzistów pod względem długości panowania. Przeciętny lewicowiec może ledwo kojarzyć nazwisko Batista, jednak nie jest godzien nazwać się lewicowcem jeśli, a priori, nie nienawidzi Pinocheta.

Cóż takiego było w Pinochecie, czego nie było w innych dyktatorach? Krótki rzut oka na historię Ameryki Południowej wystarczy, by stwierdzić, że nie był on ani najkrwawszym, ani najdłużej panującym dyktatorem. Lewica nienawidzi jednak jego.

Pinochet popełnił bowiem dwa grzechy ciężkie i niewybaczalne w katalogu grzechów głównych lewicy.

Pierwszym grzechem jest fakt obalenia przez niego lewicowego rządu. Rządu, który sobie śmiało przez trzy lata poczynał i który dawał nadzieję na zrealizowanie wizji kolejnego komunistycznego państwa w bezpośredniej strefie wpływów USA.

Drugim z grzechów Pinocheta jest wprowadzenie liberalnej gospodarki i uczynienie z Chile kraju kwitnącego, co jest szczególnie widoczne na tle południowoamerykanskiej nędzy. Dość wspomnieć, że Chile graniczy z jednymi z największych nędzarzy tego kontynentu.

Lewicy tak naprawdę nie interesuje ile osób zabił Pinochet, ani to, czy w Chile były łamane prawa człowieka. Lewicę drażni fakt, że Pinochet odniósł sukces i właśnie dlatego go tak szczerze nienawidzi.

Ale do tego lewica przyznać się nie może.

MariuszBy
O mnie MariuszBy

Wieśniak, bo ze wsi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka