Recenzja: "Trzynaście" Marcina Świetlickiego (trochę późno, bo już Pan Profesor coś o tym napisał...)
Trzynaście Marcina Świetlickiego jest książką, która mówi nam w formie zwielokrotnionej i jeszcze bardziej wyrazistej niż w wierszach autora, że nasze zachowania społeczne, ale również nasze marzenia, tak naprawdę niszczą naszą egzystencję. Paradoksalnie bowiem, dla bohatera wyborem po stronie życia jest całkowita od niego ucieczka - wielu innych czeka śmierć. Droga bohatera nie stanowi jednak dla nas żadnej, dającej się wyraziście sformułować, wskazówki.
Mistrz, bohater kryminałów Świetlickiego, to według stereotypowych opisów, człowiek przegrany - jak podkreślone jest wielokrotnie:"utył, spuchł i posiwiał". Nie wiadomo, czy jest komiczny, tragiczny, czy żałosny. Zresztą znajdujemy w tekście mnóstwo autoironicznych opisów tego, jak bohater - wyraźne alter ego autora - nie radzi sobie z życiem. Kryminalna historia jest pretekstem dla ukazania coraz większego uwikłania sie Mistrza w absurdalne i niebezpieczne sytuacje, które obrazują pogrążanie się jego życia w chaosie i czerni. Splata się to z tak zwanym wątkiem miłosnym, który przynosi dla bohatera, nienaturalne raczej wcześniej, uczucie spełnienia. Tok tej historii dąży jednocześnie ku katastrofie, w momence której mistrz zostawia wszystko za sobą i wybiera życie. Ze swoją ukochaną suką.
Jak w poprzedniej pozycji kryminalnej Świetlickiego, Dwanaście, tutaj też znajdujemy wiele opisów i anegdot na temat "magicznego" Krakowa, ale także "atrapowej" Warszawy. Te błyskotliwe satyry, pokazują, że Mistrz nie jest tak bardzo "poza życiem", jak się nam wydaje. Dla wielu to one właśnie mogą stanowić główną wartość tej książki. Ich celem jest jednak, moim zdaniem, pokazywanie obcości bohatera wobec innych ludzi i świata. Bo krytyka zawarta w tych opisach jest totalna - dostaje się wszystkim, próbującym tworzyć jakieś sztuczne czy nadęte narracje o świecie, o innych, o sobie (niezależnie od przekonań politycznych - wyśmiany zostaje zarówno snobizm na Muzeum Powstania Warszawskiego, jak i na "Krytykę Polityczną"). Owe narracje okazują się być zawsze kłamstwem o określonej funkcji - terapeutycznej (do wewnątrz) i agresywnej (na zewnątrz). Oprócz Mistrza, któremu udaje się od tych samokreacji szczęśliwie uciec, jedyną osobą nieskażoną tymi mechanizmami jest nastoletnia rosyjska gwiazdka internetowej erotyki, która od dawna, pozując do zdjęć, żyje w całkowitej izolacji. Podobnie jak Mistrz ma wokół siebie swoisty kokon, odgradzający ją od ludzi i podobnie jak on, jej życie jest krańcowo dalekie od "normalności" - przepełnione smutkiem.
Jakie rozwiązanie daje nam zatem autor? Otóż mówi, że postawione przeze mnie teraz pytanie jest niewłaściwe... Książka ta nie buduje bowiem żadnych projektów, mających "zbawić" czytelnika, pomóc postąpić właściwie. Każde rozwiązanie może być jednocześnie dobre i złe, dlatego Świetlicki widzi w tej chwili świat w poetyce kryminału - pełno w nim zbrodni, złych, nikczemnych ludzi, upokorzeń, cierpienia, depresji oraz papierosów i alkoholu (kolorowego!). Taka konwencja ma iście poetycką nośność. Tworzy ona ramy naszego, codziennego życia, z którym możemy próbować sobie radzić lub nie. Niezaprzeczalnie jednak wiele też, i w książce i w życiu, głębokiej refleksji, pełnej wrażliwości, której fundamentem jest pięknie sentymentalne, autentyczne uczucie. To czyni tę literaturę wyjątkową.
Marcin Świetlicki, Trzynaście, Wydawnictwo EMG, Kraków 2007. Polska Kolekcja Kryminalna Tom V.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)