ot, i jestem
a muszę?
0 obserwujących
12 notek
3955 odsłon
  96   0

o łykaniu własnego języka

Onegaj (w 2020r) popełniłem dwie notki w których dość wyraźnie pisałem że uparte trzymanie się znanego i doświadczonego trenera nie zawsze przynosi spodziewane efekty.

Pierwsza notka powstała na fali tryumfu Igi na RG na którym to turnieju Hubert Hurkacz zakończył swój udział we wczesnej fazie. Druga notka na bazie kolejnej bolesnej porażki Hurkacza z Sonego.

W obu wyrażałem przekonanie że Hurkacz pod opieką Boltona traci po prostu czas. Dzisiaj okazało się że nie miałem racji.

Nie ukrywam że bardzo mnie to cieszy ponieważ znowu na korcie pokazał się zawodnik któremu rakieta nie wypada z rąk, gra cierpliwie i skutecznie, nie podejmuje niepotrzebnego ryzyka. Tak dobrze grającego Hurkacza jeszcze nie widziałem choć widziałem Go grającego dużo bardziej widowiskowo. Być może trzeba było poczekać znacznie dłużej aby do tego doszło. Hubert nie jest już młodzieniaszkiem, czas najwyższy aby ustabilizować poziom gry i to się (mam nadzieje) udaje. Oczywiście że trzeba mieć świadomość że pandemiczne turnieje to nie do końca to samo ale sukces nadal jest olbrzymi.

Reasumując,  stwierdzam że się głęboko myliłem twierdząc że Hurkacz powinien zmienić trenera i otoczenie tenisowe . 

Czyli łykam własny język i jeszcze się z tego cieszę.

Gratulacje Hubi.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale