ot, i jestem
a muszę?
0 obserwujących
12 notek
3961 odsłon
  1381   0

TVN i efekt motyla

Tą notkę zacząłem pisać wtedy gdy w przestrzeni medialnej pojawiła się sprawa nowego podatku od reklam i awantury z tym związanej. Nie publikowałem jej, bo sprawa trochę zdechła i przycichła.

Jak zaczęła się awantura o TVN to wróciłem do niej bo znowu nabrała aktualności.

Zapewniam że nie zmieniłem w niej ani słowa.

 To oczywiście nie wzięło się z nieba a politycy mają w tym względzie ogromne „zasługi”. Wszyscy politycy. Także PIS-owscy a może przede wszystkim PIS-owscy, walczący dzisiaj o wyrównanie szans na rynku medialnym

 Tutaj należy wrócić do historii naszej transformacji ustrojowej w której politycy (wszystkich opcji) wymyślili coś takiego jak Krajową Radę Radiofonii i Telewizji

Pierwszym i głównym zadaniem tej rady było rozdanie koncesji na TV i radio. Dzięki Markowi Markiewiczowi udało się to zrobić w sposób na tyle uczciwy że do tej pory nikt nie oskarżył mecenasa o łapownictwo co jak na warunki polskie jest niebywałym osiągnięciem.

Co prawda nasz „wielki prezydent” miał coś przeciwko, bo jak wszyscy pamiętają powiedział do Mecenasa żeby „poczuł się odwołany”. Następny przewodniczący to był bodaj Bender(imienia nie wspomnę)- przedstawiciel zdecydowanej prawicy. I tak się to „kulało’ przez parę następnych lat aż nastał czas przewodniczącego Brauna ( faceta z UD potem PO).

Facet niewątpliwie inteligentny, uczciwy i znający rynek medialny. Poczuł On, że dalsze utrzymywanie dzikiego i nieuregulowanego rynku medialnego może być niebezpieczne dla Polski i namówił swoich kolegów z KRRiT do napisania ustawy która uregulowała by ten rynek.

Czas upływał i zmieniali się ludzie w KRTiT. Panu Braunowi skończyła się kadencja, do składu rady doszedł Czarzasty i niejaka Waniek (przewodnicząca), SLD wygrało wybory. Nowym prezydentem został Kwaśniewski.

I zmienił się charakter rady z prawicowej na lewicową bo takie były wybory Polaków. A ja osobiście twierdzę, że niezależnie od opcji politycznych, ludzie wybierani do rady chcieli działać na korzyść polskiego rynku medialnego. Z tej grupy nikogo nie wykluczam, nawet Pana Czarzastego.

I wreszcie nastąpił ten moment gdy „ustawa o ” nabrała ostatecznego kształtu, została napisana i przyjęta wewnętrznie przez KRRiT.

Ponieważ KRRiT nie posiada inicjatywy ustawodawczej to próbowano ją przeciągnąć do sejmu jako inicjatywę rządową, no i się zaczęło.

Wiosną 2002r Agora orientuje się że ewentualne przyjęcie tej ustawy wprost uderza w jej interesy. Agora potrzebuje znacznie więcej czasu aby jeszcze podziałać na kompletnie nieuregulowanym rynku medialnym. Przejąć co się da, utworzyć przyczółki, a może TV, a może radio ogólnopolskie, jeszcze parę gazet i czasopism, itd. itp. A czasu coraz mniej, „kruca bomba” że tak powiem wabankiem. Trza panie cóś wymyśleć.

Nadredaktor wraz z wierchuszką Agory ( W. Rapaczyński) przygotowuje i realizuje prowokację mającą na celu zdobycie materiałów pozwalających zaszantażować Millera. Nagranie rozmowy nietrzeźwego Rywina z Michnikiem ma stać się materiałem na SLD. Tak nawiasem mówiąc, przypominam wszystkim moralnym gigantom, oburzonym nagraniami kelnerów, że Michnik nagrywa swojego gościa który przyszedł do Niego pogadać o „interesach”. Moralnie obrzydliwe, ale czego to nie można wybaczyć nadredaktorowi?.

Co może nadredaktor to kelnerom nie wypada.

Miller poinformowany o istniejącym nagraniu nie docenia desperacji Agory. Powołuje Jakubowską na coś w rodzaju mediatora. Jakubowska podejmuje rozmowy z Agorą, Polsatem, TVN i innymi właścicielami mediów w celu wypracowania ostatecznych zapisów ustawy.

Bez rezultatu.

 Sądzę że w okolicach późnej jesieni Jakubowska orientuje się że jest ordynarnie szantażowana i porozumienia raczej nie będzie bo wszystkim zależy na uwaleniu tej ustawy.

W grudniu wybucha szambo. Obowiązującą narracją staje się stwierdzenie o prowadzonym przez pół roku t.z.w. „śledztwie dziennikarskim”. Czyli znowu nadredaktor stawia się w dość mętnym świetle

Natomiast w sferze polityki afera staje się końcem SLD. Komisja śledcza tak naprawdę staję się kolejnym narzędziem do przykrycia przekrętów i nieprawidłowości na rynku medialnym

Wiem że wielu czytelników oburzy się na mnie bo całkowicie zmieniam  narrację o t.z.w. aferze Rywina. A gdzie wstrętny Miller i grupa trzymająca władzę powiedzą. A ja zacytuje Ten sprawcą kto odnosi korzyść "is fecit, cui prodest" A ewidentne korzyści odniosła tutaj Agora choć oczywiście nie tylko , Także TVN, Polsat , i inni

Wszyscy politycy zdają sobie sprawę że rynek medialny wymaga regulacji prawnych ale nikt już nie jest w stanie przeciw stawić się histerii rozpętanej przez Agorę.

Niestety zarówno PO jak i PIS wykorzystują aferę do uderzenia w SLD topiąc przy okazji możliwość regulacji rynku medialnego. Ustawa przepada a każda kolejna propozycja w tym temacie ginie w propagandowym łomocie o ograniczeniach wolności mediów.

W ten sposób mija 20 lat i jesteśmy na najdzikszym rynku medialnym w europie.

Niestety ani PO ani PIS ani żaden Hołownia nic tu nie poradzą. Więc niech PIS teraz nie jęczy bo jego udział w tych zaniedbaniach nie jest wcale mniejszy niż PO,PSL i SLD


.














Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura