ot, i jestem
a muszę?
0 obserwujących
17 notek
4992 odsłony
  97   0

Zabawa na korcie ? - to jakiś żart

Kolejna porażka Hurkacza z Djokowiczem nie jest żadną tragedią. Nie jest nawet żadną niespodzianką. Szczególnie dla uważnych obserwatorów Jego kariery, która miała być olśniewająca, niebywała, dynamiczna i superprzymiotnikowa a jest taka jaka jest.

Nie jest źle, ale pozostaje stale pewien niedosyt. Lata mijają a postępu nie widać. Hubi już nie jest obiecującym młodzieńcem(25 lat) tylko rutynowanym graczem w pełni sił tenisowych.

Tymczasem część Jego super zagrań wypadła kompletnie z repertuaru jego uderzeń : bekhend po linii, skrót, atakujący forhend. Mam wrażenie że postęp uczynił jedynie w serwisie. To zagranie zostało poprawnie utrwalone i faktycznie jest Jego największym atutem. Natomiast we wszystkich pozostałych uderzeniach obserwuje od kilku lat raczej regres lub co najwyżej stabilizację. Na to nakłada się także warstwa psychiczna. W wielu meczach obserwuje zachowania świadczące o głębokiej frustracji że znowu coś nie wychodzi w grze. Każdy uprawiający tą dyscyplinę zdaję sobie sprawę jak bardzo rujnująca, dla jakości gry, jest taka postawa.

O psychicznej słabości Hurkacza świadczy brak umiejętności wygrywania t.z.w. break point”ów i zdumiewająca łatwość tracenia przewag np. 40;0, 40;15 kompletnie bez walki.

Najczęściej są to t.z.w. błedy niewymuszone. W ostatnim spotkaniu czołowy zawodnik rankingu wyrzucił na aut ok. 15 uderzeń

 „Nie chcem ale muszem” powtórzyc to co pisałem już na tym blogu.

W październiku 20r napisałem że dalsze trzymanie się znanego trenera w sytuacji kiedy brak jest postępów jest błędem. Co prawda już rok później ( na skutek świetnego występu w Miami) wycofałem się z tych słów ale okazuje się że jednak pierwsza myśl była słuszna . Minęło 4 lata współpracy z rzekomo b.dobrym trenerem ( o czym nie pozwalają mi zapomnieć wszyscy komentatorzy) a Hurkacz nadal tkwi w przedsionku do wielkości i z każdym miesiącem jest coraz dalej od salonu.

Czy Państwo mogą sobie wyobrazić np. trenera Guardiolę który przed meczem mówi: mój zespół gra naprawdę dobrze i mam nadzieję że w meczu z Realem będzie się dobrze bawił.

To jakieś jaja??? Bawić się można na dyskotece albo na imieninach u cioci a na korcie trzeba walczyć o każdą piłkę i o każdego dolara

 A tak mniej więcej mówi, taki chamerykański , śliczny i rzekomo wielki trener Boynton.

   Reasumując : jeżeli nadal będę słyszał od trenera; jaki to pracowity i grzeczny jest Hurkocz to zapewne kariera tego gościa skończy się na tym miejscu w którym tkwi od trzech lat.

  Pilnie potrzebna świeża krew trenerska i b.dobry psycholog.

Za rok już nie będzie potrzeby zmiany trenera bo będzie za późno.Obiecuje także że nie zmienię zdania nawet jak Hurkacz wygra Wimbledon 2022 no chyba że po Wimbledonie wygra AO.


Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale