Tych siedem miast, gdzie pierwotny rynek mieszkaniowy jest największy, to Gdańsk, Gdynia, Kraków, Łódź Poznań, Wrocław, Warszawa. Najdrożej było w stolicy, w której średnia kwota transakcji wyniosła 13 980 zł, co jest 6,4% wzrostem k/k oraz 9.8% r/r. Najmocniej rok do roku wzrosły ceny we Wrocławiu (o 11,3%) i wyniosły średnio 11 713 zł/mkw.
- Patrząc na wysiłki poprzedniego rządu, który w różnych programach obiecywał setki tysięcy mieszkań, to niewiele z tego wyszło, przez osiem lat przybyło niewiele mieszkań, a ich dostępność pogorszyła się - mówi w rozmowie z MarketNews24 Kuba Karliński, założyciel spółki Magmillon, autor książki „Zarabiajmy na nieruchomościach”.
Znacznie trudniej jest dzisiaj kupić mieszkanie i znacznie trudniej je wynająć, a ceny wzrosły drastycznie.
Jeżeli marzymy, aby ceny przestały rosnąć, a nawet zaczęły spadać, to przede wszystkim trzeba zwiększyć podaż.
- Przede wszystkim trzeba uwolnić niezabudowane grunty w miastach, a jest ich sporo, jednak mają różne ograniczenia – ocenia K.Karliński ze spółki Magmillon.
Trzeba też ograniczyć biurokrację. Uzyskanie zezwolenia na budowę zamiast teoretycznych dwóch czy trzech miesięcy potrafi zajmować kilka lat. Samorządy przedłużają procedury i to często w nieuzasadnionych sytuacjach.
Po trzecie należałoby wprowadzić tanie budownictwo czynszowe, które umożliwiłoby wynajem tanich mieszkań dla osób, których nie stać na zakup własnego mieszkania, albo z różnych powodów takiej decyzji nie podejmują, choć chciałyby mieszkać bliżej swego miejsca zatrudnienia.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)