Miejmy nadzieję, że to już jest koniec. Zanim jednak rządy braci Kaczyńskich znikną wśród ciemnoty i układów, w których się narodziły, dobrze jest dokonać publicznej psychoanalizy, aby zdać sobie sprawę, z jakim ładunkiem doświadczeń idziemy w dalsze życie polityczne.
Nie zapomnę tej partii osłabienia pozycji mojego kraju na arenie międzynarodowej i wstydu, że Polska rządzą ludzie pełni kompleksów i ksenofobi. Na zawsze przed oczami utkwiła mi szefowa MSZ Anna Fotyga.
Nie zapomnę PiS niekompetencji w prawie wszystkim, za co się brało. Szczególnie zapamiętam to, że własne braki przywódcy tej partii rekompensowali sobie rzucając na prawo i lewo oskarżenia na innych.
Nie zapomnę braciom i ich poplecznikom, że kompletnie nie rozumieją pojęcia demokracji. Takie słowa jak prawa mniejszości czy samorządność to dla nich puste słowa. Społeczeństwo obywatelskie natomiast narusza ich poczucie estetyki.
Nie zapomnę braciom tego, że wprowadzili na najwyższe stanowiska państwowe ludzi o skrajnych poglądach, a do tego wątpliwej reputacji. Nie zapomnę doboru kadr jedynie na podstawie zaufania prezesa lub prezydenta. To oni obdarowali NBP magistrem Skrzypkiem.
Nie zapomnę PiS Zbigniewa Ziobro - zakochanego w sobie z wzajemnością ministra sprawiedliwości, potrafiącego odwiesić na kołku obiektywizm i rozwiać wszelkie wątpliwości na temat niezależności prokuratury.
Nie zapomnę dwóch straconych lat, podczas których można było kontynuować reformy i zmieniać kraj, a skończyło się na dzieleniu społeczeństwa na tych z nami i ZOMO.
Nie zapomnę im wyniesienia na polityczny piedestał o. Rydzyka. Kim Rydzyk jest każdy widzi.
Zapraszam do rozwijania mojej listy...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)