Przy okazji odbywających się w Oslo MŚ w narciarstwie i związanych z tym wydarzeniem sukcesów Marit Bjoergen w Polsce odbywa się narodowa debata nad stanem zdrowia sportowców chorych na astmę. Jak Wisła długa i szeroka, od Bałtyku pod same Tatry wszyscy jak jeden mąż wyrażają oburzenie z powodu dopuszczenia do zawodów sportowych chorych na astmę ludzi. Bo jakże to możliwe, człowiek ledwo oddycha, a tu biega i zdobywa medale? To musi być doping! Twierdzą znający temat specjaliści z naszego kraju i w ramach narodowej solidarności popierają Justynę Kowalczyk, bo z pewnością ona jest najlepsza..
Tymczasem zapominają, że na astmę choruje: Otylia Jędrzejczak, Leszek Blanik, Robert Korzeniowski - żeby wymienić tylko polskich sportowców. I oczywiście jak oni zdobywali medale, to w Polsce nikt nie mówił o tym, że jak to możliwe, że astmatyk ma lepszą kondycję niż zdrowy człowiek.
Ot tylko mały przykład głupoty i małostkowości zdecydowanej większość ludzi z tego narodu.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)