Lis pozazdrościł Pospieszalskiemu jednoznaczności ideologiczno-światopoglądowej. Widać wmawianie sobie (bo innym to betka), że jest obiektywnym dziennikarzem, zaczęło mu bardzo doskwierać. Robi więc swoisty coming out, na łamach pisma, któremu redaktoruje. Pisze:
"Rozumiem, że PO, wspierająca w swoim czasie powołanie CBA, lustrację w radykalnej wersji, kandydaturę pana Kurtyki i inne pisowskie pomysły, wciąż ma w swym ciele jad po prawicowym ukąszeniu. Ale warto się go pozbyć do końca (podkreślenie Woj) bez strachu przed wrzaskiem, że oto znowu zamach na wolność słowa, pamięć, historię i diabli wiedzą co jeszcze."
w: http://www.wprost.pl/ar/247570/Odpanstwowic-pamiec/?O=247570&pg=1
Uważałem i nadal uważam, że nie ma obiektwynych dziennikarzy.
Zdarzają się natomiast dziennikarze uczciwi - to tacy, którzy potrafią przyznać się do swoich poglądów/sympatii/preferencji i starają się mieć je pod kontrolą: dopuszczając, że myślący inaczej nie jest skończonym idiotą, że ma swoje racje, a także swoją godność.
Red. Pospieszalski jest dla mnie przykładem takiego uczciwego dziennikarza.
Wystawia się na strzały, bo nie udaje, że nie ma przekonań. Daje (dawał) jednak myślącym inaczej prawo do werbalizowania własnych prawd, zapewniając im bufor ochronny wynikający z szacunku ...
Red. Lis był do tej pory (w mojej ocenie) przeciwieństwem takiej ostawy. Dzisiaj się to zaczyna zmieniać. Jego deklaracja antyprawicowości, to pójście w dobrym kierunku - przyznaje się do swego zaangażowania przeciwko jednej ze stron sporu politycznego (światopoglądowego?). Jeżeli uczyni kolejny krok: zacznie okazywać, myślacym inaczej od niego, szacunek - będzie mógł spoglądać w odbiecie lustrzane bez odrazy. Czego red. Lisowi i sobie życzę.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)