Mateusz Szymański Mateusz Szymański
47
BLOG

W cyrku Europy

Mateusz Szymański Mateusz Szymański Polityka Obserwuj notkę 1

Ci wszyscy, którzy po II wojnie światowej tworzyli projekt zjednoczonej Europy muszą przewracać się w grobie. Nieświadomie, idąc za głosem tzw. postępu zamieniliśmy nasz kontynent w cyrk. Cyrk, którego jesteśmy jednocześnie aktorami i widzami. Na scenie robimy z siebie pośmiewisko, jednocześnie bijąc brawo z trybun i wołając coraz to nowych wygłupów, które są ochoczo realizowane. Stajemy na głowie, tworzymy misterne piramidy z ludzi, świetnie się bawimy i wydaje się nam, że właśnie o to chodzi. Wystarczy jednak wyjść na chwilę z namiotu by zauważyć, że od dawna nikomu nie chciało się wzmocnić lin, które mocują jego konstrukcję, a targany od środka przez klaunów jest coraz słabszy. Nieistotne, czy liny te przetrą się same, czy pomoże im w tym ktoś życzliwy. Jeśli proceder się nie skończy, pewnego dnia wszystko może się nam zawalić na głowę.

W 1945 roku staliśmy na zgliszczach tego, co budowano od Oceanu Atlantyckiego do Uralu przez setki lat. Staliśmy my, Europejczycy, którzy sami obróciliśmy ten kontynent w ruinę. Mimo, że sytuacja wyglądała beznadziejnie, czuliśmy, że musimy się z tego podnieść. Dlatego, że czuliśmy odpowiedzialność za siebie nawzajem i dlatego, że to, co nazywamy Europą było dla nas czymś ważnym. Na tyle ważnym, że niedawni wrogowie podali sobie ręce, by zacząć budować od nowa. Udało się nawet znaleźć wspólne fundamenty - wszak reprezentujemy tę samą kulturę, wyznajemy podobny system wartości, mamy wspólną tradycję. Nie jest prawdą, jakoby zjednoczona Europa była u swoich początków projektem wyłącznie ekonomicznym. Wystarczy zainteresować się początkami procesu integracji, by zauważyć, że miała to być również wspólnota polityczna i wspólnota wartości. Nie zapominajmy, że wszystko działo się bezpośrednio po wojnie - wszyscy doskonale mieli w pamięci, do czego prowadzi nienawiść i brak jedności.

Ojcowie Europy rozpoczęli budowę na silnej podstawie. I mieli zapewne wizję porządnego domu budowanego na skale. Szkoda tylko, że po pokoleniu ojców - mężów stanu nastała epoka synów marnotrawnych, którzy nie tylko zaczęli martwić się głównie o własne pokoje, ale zaczęli rozbudowywać europejski dom, zastępując cegły plastikiem, budując gliniane wieżyczki i zajmując się bardziej kolorem klamek niż konstrukcją ścian. Następnie uznali, że konstrukcja z kamienia zdecydowanie im przeszkadza i rozpoczęli wykopywanie fundamentów, podtrzymując resztę na sznurkach. Co więcej, dziś każdy może krzyknąć, że jeden z kamieni mu nie odpowiada i cała reszta będzie musiała posłusznie go wyjąć.

Używając bezpodstawnie słowa wolność doprowadziliśmy do tego, że mieszkamy w wielkim namiocie, w którym mali ludzie skaczą sobie po głowach, doskonale się przy tym bawiąc. Podcinają sznurki, bo cały czas ktoś uważa, że są zbyt grube. Wieszają pod sufitem balony zapewniając, że dzięki nim konstrukcja będzie bardziej stabilna. I wszyscy wokół życzą sobie nawzajem powodzenia.

Przeczytaj i wyrób sobie opinię

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka