Mateusz Szymański Mateusz Szymański
52
BLOG

Partia ponad prawem

Mateusz Szymański Mateusz Szymański Polityka Obserwuj notkę 1

"Nic się nie stało" - to chyba ulubione zdanie działaczy jednej z najstarszych polskich partii, bo działającej na naszej scenie politycznej już ponad 60 lat. Interesujące jest to, że słowa te spotykają się z ogólnonarodowym zrozumieniem, czy to wśród opinii publicznej, czy w instytucjach państwowych. Z okazji rozpoczynającej się kampanii prezydenckiej jak również ze względu na informacje o planowanym powrocie do polityki Leszka Millera postanowiłem zajrzeć do archiwum i zbadać jeden z cudów III RP.

Cofnijmy się do roku 2003. Wybuchła afera starachowicka. Szum w mediach, postawienie skarżonych przed sądem, zapadają wyroki. Zbigniew Sobotka - 3,5 roku pozbawienia wolności, Henryk Długosz - 2 lata pozbawienia wolności, Andrzej Jagiełło - 1,5 roku pozbawienia wolności. Dwa ostatnie wyroki zostały zmniejszone przez sąd apelacyjny. Przypomnijmy sobie, czego dotyczyła cała sprawa. Wiceminister MSWiA przekazał mafii tajne informacje o planowanej akcji. Za wspieranie grupy przestępczej, ujawnienie poufnych informacji i narażenie życia policjantów otrzymuje karę 3,5 roku więzienia. Nikt nawet nie próbuje pisnąć o Trybunale Stanu w sytuacji, gdy mamy do czynienia ze zdradą państwa. Jakby tego było mało, prezydent, który zgodnie z konstytucją stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa ułaskawia swojego kolegę. Ten sam prezydent cieszy się dzisiaj powszechnym szacunkiem w kraju. Bo przecież "nic się nie stało", a nawet, jeżeli się stało, to wszyscy już zdążyli zapomnieć.

Rok 2006. Józef Oleksy w rozmowie z Aleksandrem Gudzowatym ujawnia sporo ciekawych informacji na temat swoich kolegów z partii. Wybucha oczywiście afera, media szaleją. Wspomniany wyżej były prezydent nazywa Oleksego kretynem i zdrajcą. Co ciekawe, kłamcą już nie. W SLD kipi, ale nie dlatego, że nagle wyszły na jaw przekrętu związane z jego działaczami, ale z powodu, że ktoś odważył się o nich powiedzieć. Wszyscy rzucili się na byłego premiera, który kala własne gniazdo, ale niezbyt głośno mówiło się o tym, by ktoś oskarżał go o pomówienie. Sprawa ucichła tak samo szybko, jak wybuchła i z niewiadomych(?) przyczyn nikt nie sprawdził, czy nagrane informacje są zgodne z prawdą. A oskarżanym tam osobom włos z głowy nie spadł.

Z przytoczonych powyżej historii jak i z wielu innych, których bohaterami byli politycy "nowoczesnej lewicy" wyłania się ponury obraz. Nie jest to jednak ponury obraz partii czy jej polityków. Jest to ponury obraz naszego państwa, które wydaje się być wyjątkowo pobłażliwe dla pewnych grup ludzi. Nie chcę głosić spiskowej teorii dziejów, bo za takimi idą jedynie domysły. Wolę skupiać się na faktach, które czasem wydają się być jeszcze bardziej przerażające.

Przeczytaj i wyrób sobie opinię

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka