Mateusz Szymański Mateusz Szymański
267
BLOG

Europocentryzm w praktyce, czyli Europa niesolidarna

Mateusz Szymański Mateusz Szymański Polityka Obserwuj notkę 2

Godne podziwu jest to, że duński "Politiken" przeprosił muzułmanów za publikację karykatur Mahometa. To niewątpliwy sukces naszego kontynentu i naszej cywilizacji, że potrafimy zaakceptować wielokulturowość i zdawać sobie sprawę z uczuć innych. Niestety, wybiegając naprzeciw nowym wyzwaniom często zapominamy o tym, co powinno być naszym obowiązkiem.

 Problem muzułmańskich imigrantów w Europie opisywany był już wielokrotnie. Niezależnie jednak od tego, jak oceniamy tę sytuację musimy przyznać, że przybyszom z Bliskiego Wschodu żyje się u nas całkiem nieźle. Otrzymują pozwolenia na pracę, mogą korzystać z programów socjalnych, a ich prawa chronione są przez nasz własny, europejski system sprawiedliwości (zaryzykuję stwierdzenie, że coś takiego jednak istnieje). Myślę, że możemy się tym chwalić, tak samo, jak dziś szczycimy się z Polski XVI i XVII - wiecznej, która zamiast toczyć wojny religijne nie stwarzała większych problemów "innowiercom" (poza pojedynczymi incydentami). Jest również jednak coś, czego nasi potomkowie będą się wstydzić. Nie widzimy tych, o których prawa nikt nie dba. Właśnie dlatego, że są poza Europą i są chrześcijanami, którzy również tworzyli podwaliny naszej kultury.

Być może wielu wyda się to dziwne, ale na świecie ludzie nadal giną za wiarę. I nie mówię tu o islamskich samobójcach. Podczas, gdy w Europie rozprawiamy nad tym, czy w sali szkolnej powinien wisieć krzyż, czy nie, w krajach takich, jak Chiny, Indie, Wietnam, na Bliskim Wschodzie i w północno - wschodniej Afryce morduje się chrześcijan za to, że przyznają się do swojej wiary. Skandalem jest to, że o wydarzeniach tych informuje niemal wyłącznie Radio Watykańskie, którego zresztą prawie nikt nie słucha. Wysyłamy europejskie wojska do Iraku, by nieść nasze wartości muzułmanom gnębionym przez innych muzułmanów nie widząc tego, że wcale nie jesteśmy dla nich wzorem. Nie potrafimy jednak solidaryzować się z tymi, którzy wyrastają z tego samego korzenia, co my sami. To, że w Europie chrześcijaństwa się nie szanuje, jest faktem. Być może właśnie przez odejście od tego nie interesujemy się losem prześladowanych.

Na świecie morduje się od 150 do 170 tysięcy chrześcijan rocznie (szacunki: Pomoc Kościołowi w Potrzebie, Voice of the Martyrs, ICC, Release International, Word Evangelical Alliance, raport ONZ Human Rights Commission, waszyngtońskie Centrum Wolności Religijnej, Ontario Consultants on Religious Tolerance, prawdopodobnie zaniżone). Co więcej, ludzie ci nie mają żadnej realnej reprezentacji. W świecie muzułmańskim taki stan rzeczy byłby nie do pomyślenia - im akurat solidarności odmówić nie można.

Być może jestem idealistą mając nadzieję, że Europa posiada jeszcze w sobie płomyk tego, co możemy nazwać solidarnością kulturową. W dobie, gdy "europejskość" próbuje brać górę nad narodowością warto kolejny raz zastanowić się, co ona tak naprawdę oznacza. I przypomnieć sobie, że wynikają z niej nie tylko prawa, ale też obowiązki.

Przeczytaj i wyrób sobie opinię

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka