O byłym bloku sowieckim można powiedzieć wiele złych rzeczy. Nie ulega jednak wątpliwości, że to właśnie zbrodnicze rządy w Związku Radzieckim, wbrew woli jego dysydentów, stały się bodźcem do rozwoju Unii Zachodnioeuropejskiej, która stanowić miała bastion wolności osobistej i gospodarczej. Po 20 latach okazuje się, że brak naturalnego wroga sparaliżował działania UE, która nie jest w stanie porozumieć się co do głównego celu swojego istnienia.
Problem nie jest nowy, już podczas tworzenia koncepcji Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali ścierało się ze sobą kilka nurtów. Dobrym przykładem może być rywalizacja w łonie samego CDU pomiędzy Konradem Adenauerem reprezentującym nurt chadecko - liberalny, a Jakobem Kaiserem, który opowiadał się za drogą chrześcijańsko - socjalną. Zwyciężyła pierwsza koncepcja (nota bene zdecydowanie bliższa chrześcijańskiej nauce społecznej). Stało się tak dlatego, gdyż jej twórcy zdawali sobie sprawę z zagrożenia, jakie stanowi dla Europy ZSRR. Dlatego też opowiedzieli się za drogą całkowicie odmienną, odrzucając możliwość, by Niemcy były "łącznikiem" między socjalistycznym Wschodem a liberalnym Zachodem. Patrząc na poziom rozwoju współczesnych Niemiec (dawnego RFN) trudno uznać, że nie było to dobre posunięcie.
Problem pojawił się paradoksalnie w momencie rozpadu bloku sowieckiego. Brak bezpośredniego zagrożenia sprawił, że szybko zaczęto zapominać o głównych kierunkach działania. Obserwując rozwój regulacji wewnętrznych, a przede wszystkim kwestii normatywnych (np. www.bankier.pl/wiadomosc/Przelom-w-turystyce-Unia-dofinansuje-nasze-podroze-2127838.html) nasuwa się niebezpieczne podejrzenie. Czy przypadkiem nie przejmujemy niektórych funkcji systemu socjalistycznego? Wystarczy przypomnieć sobie niedawny kryzys gospodarczy. Dotowanie nierentownych przedsiębiorstw przez ostatnie dwa lata było regułą. Polacy jak nikt inny wiedzą, czym kończą się takie "inicjatywy".
Możemy żałować, że wschodnia granica UE nie jest granicą z Chinami. Może wtedy znów spojrzelibyśmy na nasz dobrobyt trochę inaczej.
Przy tworzeniu wpisu wykorzystywałem książkę Wiesława Bokajły "Koncepcja Europy Konrada Adenauera i jej realizacja w praktyce politycznej w latach 1945-1954".
66
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (2)