Dzisiejsza notka będzie wyjątkowa - i kolejny raz będę musiał prosić Administrację o wyrozumiałość. Za inspirację do notki i ewentualnej dyskusji niech posłuży tekst o warunkach ciszy wyborczej (mojego skromnego autorstwa) z mocno kontrowersyjnym komentarzem Radosława Krawczyka - współwłaściciela Salonu.
http://www.bankier.pl/wiadomosc/O-polnocy-zamilkna-politycy-o-poranku-przemowia-wyborcy-2246034.html
Tyle zajawki, teraz konkretne pytania. Czy cisza wyborcza rzeczywiście jest potrzebna? Ja, szczerze mówiąc, lubię ją. Wreszcie po kilku tygodniach można włączyć telewizor i nie oglądać wciąż tych samych, obiecujących złote góry słów. Ale czy surowy zakaz to to, czego potrzebujemy? Z demokracją nie ma on nic wspólnego - wszak w wielu krajach nie występuje. Komu więc służy - obywatelom, którym daje się dzień "na zastanowienie" czy państwu, które na niemal 48 godzin zakazuje rozmawiać o niektórych ludziach?


Komentarze
Pokaż komentarze