Nie zgadzam się z tobą, ale właśnie dlatego zrobię wszystko, abyś mógł swoje poglądy głosić. A w drugiej części: natychmiast wyłaczę ci mikrofon, jeśli swoje poglądy będziesz narzucał jako jedyne obowiązujące.
Tej formułki uczono mnie za młodu, w „komunistycznym” kraju, w „reżimowej” szkole licealnej. I to wcale nie w metropolii, tylko w „powiecie”.
Jestem takiego zdania o ludziach: tylko matoł ma poglądy, które zdolny jest wyrazić bez formułki „to zależy”. Na Salonie24 takich matołów zbyt wielu nie ma, ale czasem dają o sobie znać, jak wszędzie zresztą (ale się podlizuję, no nie?).
Mam tu kilkudziesięciu autorów, których czytam regularnie. Niekoniecznie są to „zieloni” i „czerwoni” (mowa o kolorze czcionki), czasem (co ja mówię: często, często) pośród „niebieskich” amatorów zdarzają się perełki. Mam też kilka typów, które omijam z daleka, bo mają trudności z równowagą. Daltoniści, wyczuleni wyłącznie na konkretne fale.
Czasem też boli mnie, że mój genialny tekst ma niewielu czytelników, a jakiś żart ma doskonały odbiór. Nic to, jestem amatorem, nie musze wszystkiego rozumieć.
Igor Janke od lat funkcjonuje na tzw. rynku medialnym, który wcale nie jest rynkiem, tylko jaskinią ze żmijami i nietoperzami. Właśnie został ukąszony, do tego zmierzwiło mu włosy. Niepotrzebnie broni się swoją „obiektywnością”: jego poglądy są łatwe do odczytania. Dla mnie jest ważniejsze, że do swoich programów nie zaprasza(ł) wyłącznie tych, z którymi mu po drodze. Bo i do czego przekonywaliby się w takim gronie?
Nie chcę wymieniać „nicków”, aby nie wywołać jakiejś pyskówki, ale kto bystry, ten wie, że w dobrym tonie Salonu24 jest wysoko pozycjonować co dnia kilkoro autorów, niekoniecznie zgadzających się ze sobą, niekoniecznie współbudujących „ogólną linię” Salonu. Co dzień jest to inna grupa autorów, nie ma tu monopolistów, choć są też „stali bywalcy” Strony Głównej.
Wiem, to brzmi jak laurka. Ale umówmy się: każdy z autorów jest tu aż gościem i tylko gościem, gospodarz definiuje parę ważnych rzeczy, a my gramy tak jak w tym domu przyjęto, albo dostajemy cierpkie uwagi. Najczęściej po kościach dostają tu ci, którzy chcieliby zastąpić gospodarza (pomijam przypadki niesportowe i chamskie).
A teraz – przyswoiwszy sobie powyższe – skierujmy te same słowa go Igora Janke: nie ma co się pieklić, „tam” jest inny gospodarz, on też niepotrzebnie stroi się w szaty bezstronnego. Niech rządzi, a „frekwencja” wyda orzeczenie miarodajne.
Tyle.
Komentarze
Pokaż komentarze (4)