Jan Herman Jan Herman
170
BLOG

Państwo jak Nowe?

Jan Herman Jan Herman Kultura Obserwuj notkę 1

 

 

Bardzo, bardzo dawno temu, kiedy wróble po dachu chodziły w kaloszach, a Brama Morawska zamykała się na guziki, moja koleżanka z branży ekspercko-turystycznej poznała mnie ze swoim małżonkiem, ten zaś w stylowych wnętrzach Zamku Królewskiego opowiedział mi o czasopiśmie pod obiecującym tytułem Nowe Państwo.

Bardzo mnie tamta rozmowa wciągnęła.

W czasach jeszcze dawniejszych (ale już po tym, kiedy Mojżesz kompletnie zużył swoje sandały), w poszukiwaniu mocnych wrażeń intelektualnych zaglądałem do podejrzanych ideowo pism Znak albo Więź czy Tygodnik Powszechny. Nie, nie prenumerowałem ich, bo ja jestem inteligent w pierwszym pokoleniu, który po przygodach z Radarem, Rozgłośnią Harcerską, ITD - młodość spędził przy Polityce, tej od Fikusa, Urbana, KTT, Passenta.

Teraz też nie prenumeruję, ale konserwatywny trójkąt Obywatel-Nowe Państwo-Teologia Polityczna „uprawiam” w miarę systematycznie. Uprawiam też trójkąty prawicowy i lewicowy, ale nie o nich tu mowa.

Nowe Państwo wydaje mi się ostatnio pismem najbardziej zaangażowanym, mógłbym z przekorą zauważyć, że używa wręcz języka leninowskiego: ostrego, stanowczego, pryncypialnego, nie znoszącego sprzeciwu, używa nawet epitetów. Nie dziwota, skoro obecny zestaw autorski to aktywiści sceny politycznej albo przynajmniej blogerzy czy prześmiewcy: w obu tych obszarach funkcjonuje się jak na wojnie, a nie jak w gabinecie myśliciela (myśli się, ale z nastawieniem na jakieś zwycięstwo).

Znajduję tam mimo wszystko wiele artykułów, których zazdroszczę autorom. Żałuję, że to nie ja je napisałem, choć z opóźnioną satysfakcją widzę, że są – niektóre – pisane „hermanem”. Być może szkoda, że nie jestem aktywistą politycznym, ale klamka zapadła, te ambicje mam za sobą, jestem komentatorem rzeczywistości, działalność pozostawiam adrelinowcom.

Numer Nowego Państwa zatytułowany „Polska w demontażu” zawiera aż kilka dobrych tekstów, z tą uwagą o agresywnym języku, który nieco osłabia argumentację. Najlepszy jest chyba ten z tytułem arbitralnie przyrównującym dzisiejsze państwo (RP) do stajni Augiasza. W ogóle myślę, że po ostatecznym ukształtowaniu nowego, sprawniejszego języka opisu procesów społeczno-gospodarczo-politycznych, przyjdzie czas na „przegląd wybranych 1000 przypadków” polskich czasu Transformacji-Modernizacji.

Niedawno, źle znosząc krytykę moich poglądów od osób ze strony szukającego kształtu swej prawicowości portalu Studio Opinii (świetny, polecam, wyzwala ogień) – dokonałem przeglądu moich, autorskich pojęć, którymi opisuję świat. Znalazłem ich – aż trudno uwierzyć – kilkaset, z tego około 200 oryginalnych, a pozostałe to nowe znaczenia słów istniejących lub podobnych do istniejących. Zachwycony sam sobą postanowiłem w bliżej nieokreślonym czasie zebrać „moją antologię”. Czy ktoś wie, że w 1984 roku nazwałem socjalizm realny – socjalizmem domniemanym? Czy ktoś wie, co to konserwatyzm a’rebours? Czy ktoś wie, jak w gospodarce działa Dynalogic? Czy ktoś poza mną postuluje Gromadnictwo jako najlepszy z obecnie możliwych patent na ruch społeczny? Kto obnaża w strukturze społecznej „mędrców rwactwo dojutrkowe” i ich podstawowe narzędzia Zatrzask Lokalny czy Więcierz Mętny? O Mega-Neo-Totalitaryzmie – jak mi ogłosił – szanowany przeze mnie i przez wielu redaktor Studia Opinii, człek zacny i mądry, po prostu nie będzie dyskutował. A szkoda, bo to temat na czasie (grzęznące w topieli polskie Państwo właśnie w MNT popada coraz bardziej widocznie).

Celowo się przechwalam. W Nowym Państwie, choć piszą tam osoby z dobrym piórem i znane, język tamtejszych tekstów jest nieprzydatny dla krytyki, choć przybiera krytyczny ton. Ale JĘZYK i TON – to nie to samo. Lepiej to wychodzi Obywatelowi czy Teologii Politycznej.

Mimo od lat rosnącej ceny traktuję Nowe Państwo życzliwie, i za tę życzliwość pobieram (uzurpuję sobie) garść praw do skrytykowania rozbieżności między siatką pojęciową i tonem tego pisma.

I – że jeszcze raz wygarnę Azraelowi – publicystyki nie da się realizować Mamoniem (co to lubi mainstreamowe piosenki, które już raz usłyszał, bo „jak może się podobać melodia, którą się słyszy pierwszy raz?”). Trzeba czytać „stąd i stamtąd”, trzeba bywać „tu i tam”, a do tego zachować umiar i nie wmuszać w słuchaczy-czytelników tego, co się ma na czubku języka, tylko poddać swoje poglądy i spojrzenie weryfikacji, z gotowością do uczenia się od słuczaczy-czytelników.

Aż mnie świerzbi, żeby to samo wygarnąć Nowemu Państwu. Życzliwie.

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura