Wydajność pracy Polaka Anno Domini 1000 niech wynosi symbolicznie 1. Zapytałem swojej żony: ile „na oko” wynosi przeciętna wydajność pracy w Polsce w roku 2012? Odpowiedziała: 30. Niech będzie.
Zatem w roku 1000 mogłem złowić dziennie jedną rybę, pracując na nią kilka godzin, a następnie ją zjeść. Wszystko to symbolicznie, chodzi o model. Zaś w roku 2012, pracując tyle samo, łowię ryb 50. Mogę zatem raz na miesiąc iść do strumienia, a po całym dniu wracam z rybami na cały miesiąc. Następnych 29 dni robię cokolwiek, ale nie muszę łowić ryb. Jeśli chcę zwiększyć poziom swojego życia dwukrotnie, to wystarczy mi ryb na pół miesiąca. Jeśli 4-krotnie – wystarczy na tydzień.
Jeśli ktokolwiek mi dziś opowiada, że ze względu na wydłużenie długości mojego życia oraz pomniejszoną ilość potomstwa muszę pracować dłużej – to niech mi wyjaśni, gdzie się podziały moje nadwyżkowe ryby.
I niech mi powie, o co chodzi: mam pracować około 45 lat, potrącane mi będzie (na same emerytury) ok. 20% procent (co rok oddaję więc 2, 5 pensji, przez 45 lat jest to 108 pensji), ale biorąc pod uwagę średnią długość życia mężczyzny w Polsce (72 lata) będę emeryturę pobierał tylko 60 miesięcy, i to w wysokości dużo niższej niż pensja. Nie da się tego wytłumaczyć tzw. solidaryzmem między-pokoleniowym, bo w ten sposób traktowane są wszystkie pokolenia.
Dlaczego ktoś podpistonił moje ryby, a teraz mówi, że muszę łowić od nowa?


Komentarze
Pokaż komentarze