Jan Herman Jan Herman
127
BLOG

Krótka idea État parallèle

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0


 

Podręcznikowe koncepty Państwa przyjmują z dobrodziejstwem inwentarza ten jego atrybut, który wiąże się z przymusem i przemocą, nawet nie zastanawiając się nad fenomenem UZURPACJI.

Państwo – jeśli wejść w tej sprawie na „górne” rejestry – to usztywniona, spetryfikowana konsekwencja umowy społecznej (doradzam lekturę TUTAJ): fenomen Państwa polega na tym, że proliferuje ono swoje prerogatywy w przestrzeniach społecznych, po czym każdego, kogo „odczyta” w obszarze oddziaływania swoich prerogatyw – „wyłapuje” jako swoje trofeum, łup, fant – i dokonuje na nim żeru. Przeistacza przestrzeń społeczną – czyli przestrzeń takich umów jak instytucje społeczne, więzi kulturowe, wspólny dorobek pokoleniowo-cywilizacyjny – w obszar eksploatacji bez zobowiązań (choć propaguje zobowiązania wobec obywateli jako dobry powód legitymizacji rządów).

Obywatel – tu pojmowany jako mikro-tryb Państwa – ma prawo do elementarnej kalkulacji: jeśli widzi, że jako mikro-tryb ma się gorzej niż miałby się bez podporządkowania mu – będzie dążył do abdykacji z obywatelstwa, do apostazji wobec tego konkretnego Państwa. Jeśli taka kalkulacja staje się masowa – Państwo jawi się jako nielegalne, co jest paradoksem, bo to Państwo uzurpuje sobie definiowanie legalności i nominowanie tego co legalne i nielegalne.

Mamy tu do czynienia z oczywistym, choć nie zauważanym przez fachowców procesem apostatyzacji wobec Państwa: kiedy ktoś jest u początków, na starcie, albo po prostu w biedzie – domaga się Państwa jako obrońcy przez Złem i opiekuna własnej Kariery. Kiedy jednak dzięki temu „wyjdzie na swoje” – domaga się od Państwa, by jedynie dyskretnie czuwało najpierw nad „rynkowością” w gospodarce, polityce i w obszarach twórczości (naukowej, artystycznej, religijnej, sportowej, informacyjnej, itd., itp.), a kiedy mu się jeszcze bardziej polepszy – domaga się od Państwa priorytetu dla własnego monopolu, dopuszcza się wręcz rozmaitych praktyk na rzecz wykorzystania państwowych prerogatyw w jego interesie.

Można zatem powiedzieć, że Państwo jest najmniej potrzebne wtedy, kiedy przedsiębiorczy duch obywatelski tryumfuje w kulturze, w tyglu instytucji społecznych: wtedy prerogatywy państwowe ustępują przed samorządnością, samoorganizacją, wspólnotowością, gromadnictwem, wzajemnictwem, Państwo – jednym słowem – obumiera.

Ale umierać nie chce, zatem – UWAGA, TO WAŻNE – w obiektywnym interesie Państwa jest zabijanie „w narodzie” ducha obywatelskiego, glajchszaltowanie społeczeństwa, orphanizacja (przeistaczanie obywateli w niemoty, ofiary losu), saceryzacja wszelkiego żywiołu wyposażonego w podmiotowość (patrz: homo sacer, l’uomo senza contenuto), zapobieganie temu, aby Multitude (tygląca się wielopodmiotowa rzesza) nie stało się zbyt podmiotowe, by nie wymuszało na Państwie deontologii, charytoniki, utylitarności (nawet jeśli są one konstytuantą). Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, kiedy monopoliści przewłaszczają Państwo i używają go jako narzędzia do zamykania, tłumienia możliwości konkurentom. A najlepszym tego uzasadnieniem (będącym ewidentnie racją fałszywą) jest charytoniczna troska o tych, którzy sobie nie radzą.

 

*            *            *

Społeczeństwo – może to zbyt zamaszyste słowo – nosi w swoim łonie żywioł bezradny (oczekujący od Państwa opieki i ochrony), żywioł obywatelski (przedsiębiorczy, samowystarczalny, rynkowy) i żywioł monopolistyczny (przechwytujący Państwo do zadań przeciw pozostałym żywiołom).

 

EFEKTYWNOŚĆ

PAŃSTWOLUBNOŚĆ

INTERESY

Bezradni

ujemna

piedestalna

socjalne

Przedsiębiorczy

dodatnia

alternatywna

zbilansowane

Monopoliści

nieokreślona

instrumentalna

uzurpatorskie

 

Z tabelki odczytujemy, dlaczego tak pożądana jest przez ideologów „społeczeństwa obywatelskiego” tak zwana KLASA ŚREDNIA: to ona realnie współbuduje dorobek wspólny i tu-teraz dostatniość (nie tylko materialną, komercyjną), to ona najmniej „zawraca głowę” Państwu, to ona rozumie, że może oczekiwać od kogokolwiek, jeśli sama coś położy „na stół”. Tyle że – jako się rzekło – Monopoliści mają interes dokładnie odwrotny: efektywność ich nie interesuje (bardziej – koncentracja Funduszy), Państwo widzą wszechmocnym, jeśli im (monopolistom) służy, uzurpują też sobie prerogatywy państwowe w sprawach mieszczących się w określeniu „biznesy”.

„Potęga ważona” tych trzech grup (wielkość grupy „mnożnikowana” przez jej realne wpływy ekonomiczne, polityczne, rząd dusz)

 

*            *            *

Państwo Równoległe – to Państwo Ludzi Wolnych, tą wolnością przyrodzoną (patrz: TUTAJ). A Człowiek Wolny wyrasta na glebie, którą „nawozi się” duchem obywatelskości, przedsiębiorczości. Bezradni chętnie rezygnują z wolności, albo konsumują ją w formule skrajnego wykluczenia, zmenelenia, w formule zdegenerowanej i patologicznej. Monopoliści – sami sobie „na boku” realizując osobistą wolność od obowiązku wobec Kraju i Ludności – odmawiają jednocześnie wolności Bezradnym i Przedsiębiorczym, narzucając im – poprzez uzurpację – ten obowiązek, którego sami nie chcą przyjąć.

Historia pełna jest Wielkich Czynów uruchamianych przez Przedsiębiorczych. Czyny te nazywane są Rewolucjami, choć rzadko ich konsekwencją jest rzeczywista przebudowa systemu-ustroju, choćby poprzez dekoncentrację (dezintegrację) Monopoli. Warto – na przykład – pod tym kątem przyjrzeć się polskiej Solidarności (tej pierwszej i tej transformacyjnej), warto przyjrzeć się ukraińskiemu Majdanowi (temu pomarańczowemu i temu skwitowanemu wyborem oligarchy na Prezydenta).

Koncept Państwa Równoległego – to koncept zupełnie odmienny. Zakłada on, że przedsiębiorczość obywatelska (niezależnie od tego, jak liczna i wpływowa jest) organizuje się w taki sposób, że dobrowolnie i w odnawialny sposób oddaje swoje prerogatywy do „wspólnej puli”, przeistacza je w „masę prerogatywną” i podporządkowuje się jej dobrowolnie. Podkreślmy: dobrowolnie i odnawialnie, nie dopuszczając do petryfikacji formuł państwowych w ich wymiarze przymusu i przemocy.

To jest istota Samorządności i zarazem Obywatelstwa.

Tylko samodzielne, suwerenne, oddolne, podmiotowe, autonomiczne tworzenie „masy prerogatywnej”, nie przyprawionej przymusem i przemocą – pozwala zapobiec uzurpacji politycznej realizowanej przez Monopolistów za pomocą Państwa przeciw Przedsiębiorczości, legitymizowanej fałszywie troską o Bezradnych.


 

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka