Przeciętny pasażer autobusu PKS Koszalin, na ten przykład, podczas podróży do Warszawy, przez Złotów, Bydgoszcz, Ciechocinek, Płock – rozumie, że panowie kierowcy mają pasażerów w swoich rękach i robią z nimi co chcą. Pasażer się ugnie, kierowca zadowolony, trochę „boków” wpadnie, pasażer nie awanturujący się jest. Do mety dojedzie spóźniony 40 minut, nadgodzinki lecą, kibelka nie trzeba sprzątać, bo był zawarty na amen. Co z tego, że między 22-gą a 23-cią w Warszawie przestawia się komunikacja miejska z dziennej na nocną, i zwykła podróż po mieście zamienia się w wyprawę w nieznane? Niech się pasażer nie złuje, wyłoży „pięćdziestkę” na taksówkę (jeśli zamiejscowy on jest) i jakoś dotrze gdzie trzeba…
I tylko trafi się taki ktoś, kto nie wdaje sie w podlizywanie, zagrozi wysadzeniem (kierowcy) z autobusu – i nie można go opluć, bo cholera wie, co za jeden. Całą zabawę zepsuł, nieżyt!
Znaczy – ustrój-system trzeba doskonalić
Więcej: http://publications.webnode.com/news/ku-nierzeczywisto/#.VUiXtSm5q_I.facebook


Komentarze
Pokaż komentarze (2)