Z artykułu dowiesz się:
- Dlaczego KOD złożył protest przeciw referendum?
- Jakie zarzuty dotyczące ciszy referendalnej przedstawiono sądowi?
- Jaką dokumentację zgromadzili autorzy protestu?
- Czy opóźni się termin rozpisania wyborów w Krakowie?
Unieważnić krakowskie referendum
Podczas konferencji prasowej zorganizowanej przed siedzibą Sądu Okręgowego przy ul. Przy Rondzie w Krakowie, aktywiści wraz z Edwardem Nowakiem, byłym działaczem "Solidarności", poinformowali o planie złożenia protestów wyborczych. Ich zdaniem kampania zachęcająca do udziału w referendum była prowadzona również po rozpoczęciu ciszy referendalnej.
– Kiedy rozpoczęła się cisza referendalna, cała akcja związana z zachęcaniem do udziału w nim nie zanikła, była kontynuowana. Podczas ciszy referendalnej prawo było permanentnie łamane – przekonywał Edward Nowak, jeden z inicjatorów protestu.
Według autorów skargi skala naruszeń mogła mieć znaczenie dla ważności referendum. Przekonują, że wynik został rozstrzygnięty niewielką nadwyżką frekwencyjną, a aktywność prowadzona w mediach społecznościowych mogła przesądzić o przekroczeniu wymaganego progu. W związku z tym wnoszą o... unieważnienie referendum. Przed laty Aleksander Miszalski - jako krakowski radny z ugrupowania Jacka Majchrowskiego - uczestniczył w pikietach Komitetu Obrony Demokracji przeciwko rządom PiS.
Gigabajty danych
Protestujący przekonują, że zgromadzili obszerny materiał dowodowy dokumentujący aktywność w internecie podczas ciszy referendalnej.
Przygotowana dokumentacja obejmuje blisko 4 GB danych cyfrowych, ponad 400 plików dowodowych oraz około 300 materiałów graficznych i analiz. Do sądu trafiło również 16 materiałów wideo o łącznym czasie przekraczającym dwie godziny.
Dodatkowo przygotowano blisko 800 stron szczegółowych opisów poszczególnych naruszeń. Autorzy protestu wskazują, że ich analiza obejmuje aktywność na platformach społecznościowych, takich jak X, YouTube oraz Facebook i Instagram.
Według przedstawionych danych w okresie objętym protestem na platformie X odnotowano ponad 2,5 tys. wzmianek związanych z referendum, które miały wygenerować niemal 3,8 mln wyświetleń. W raporcie uwzględniono również 16 materiałów wideo opublikowanych w serwisie YouTube, które osiągnęły ponad 429 tys. wyświetleń.
Najpoważniejsze zastrzeżenia protestujących dotyczą jednak płatnych kampanii reklamowych prowadzonych w mediach społecznościowych. Według przedstawionych danych osiem reklam geotargetowanych na mieszkańców Krakowa miało dotrzeć do ponad 500 tys. unikalnych użytkowników.
Zdaniem autorów protestu skala tego zjawiska pokazuje, że przepisy dotyczące ciszy wyborczej i referendalnej nie są skutecznie egzekwowane w internecie.
Protest a termin wyborów na prezydenta Krakowa
Sąd ma 14 dni na rozpatrzenie protestu referendalnego. Referendum z pewnością nie zostanie unieważnione - to kolejna próba uchylenia wyników po wyborach prezydenckich z ubiegłego roku. Tamta inicjatywa również nie przyniosła skutku, mimo ponad 50 tys. złożonych protestów wyborczych z inicjatywy posła Romana Giertycha. Sam fakt ich złożenia może jednak wpłynąć na harmonogram organizacji przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa.
Zgodnie z przepisami wybory powinny odbyć się w ciągu 90 dni od skutecznego odwołania prezydenta miasta. Termin ten liczony jest od momentu oficjalnego ogłoszenia wyników referendum. Wstępnie zakładano, że pierwsza tura wyborów mogłaby odbyć się w okolicach 23 sierpnia 2026 roku, a ewentualna druga tura dwa tygodnie później. Jeżeli jednak postępowanie sądowe będzie trwało dłużej, premier może wstrzymać wydanie rozporządzenia wyznaczającego termin wyborów do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy - pisze "Dziennik Polski". W przypadku oddalenia protestu i utrzymania wyniku referendum w mocy wybory będą musiały zostać przeprowadzone w ciągu 60 dni od uprawomocnienia się wyroku.
Mieszkańcy odwołali Miszalskiego
Referendum lokalne w Krakowie odbyło się 24 maja 2026 roku. Mieszkańcy odpowiadali na pytania dotyczące dalszego sprawowania urzędu przez prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego oraz funkcjonowania Rady Miasta Krakowa.
Głosowanie zakończyło się odwołaniem prezydenta miasta, ale nie rady - w tym przypadku zabrakło 3,5 tys. głosów. Teraz o dalszym biegu sprawy zdecyduje sąd, który oceni, czy wskazywane przez protestujących naruszenia mogły mieć wpływ na ważność referendum. O tym, kto na razie zdecydował się na start w przedterminowych wyborach przeczytasz w artykule:
Fot. Manifestacja KOD w Krakowie z maja 2026 r./East News
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (51)