Czego Braun zażąda od Kaczyńskiego? Winnicki: wróćmy do Borisa Johnsona

Redakcja Redakcja Wideo Salon24 Obserwuj temat Obserwuj notkę 97
W najnowszym odcinku „Algorytmów Władzy", który prowadzą Piotr Paciorek i Adam Abramczyk, gościem był Robert Winnicki. Publicysta i analityk, przez lata jeden z twórców Konfederacji, rozłożył prawą stronę sceny na czynniki pierwsze. Rozstanie z Grzegorzem Braunem, kwadratura koła przed Sławomirem Mentzenem i Krzysztofem Bosakiem, nowy twardy standard wobec Ukrainy i prognoza układu, który zostanie z nami na dekadę. Oto pięć wątków z rozmowy.

Rozwód w Konfederacji, na którym wszyscy wygrali

„Jest to najbardziej udany rozwód polityczny chyba w dziejach III RP". Tak Winnicki podsumowuje rozejście się Konfederacji z Grzegorzem Braunem w styczniu 2025 roku. Cała formacja miała wtedy 12-13 procent. Dziś sama Konfederacja notuje około 15, a Braun ze swoją Koroną kolejne 10.

Robert Winnicki w Algorytmach Władzy. Oglądaj:


„Tak dobrze chyba jeszcze nikt na rozchodzeniu się nie wyszedł", mówi gość „Algorytmów Władzy", dorzucając jedyne porównanie, jakie mu przychodzi do głowy: rozpad AWS i rozejście się PiS z Platformą.

Na prawicy nie ma już jednego gracza. Są trzej: PiS, Konfederacja i Korona. I nie chodzi o bieżące błędy, tylko o „przesuwanie się płyt tektonicznych" w komunikacji społecznej ostatnich dwóch dekad. Dwadzieścia lat temu, jak przypomina Winnicki, „mógł przyjść Jarosław Kaczyński do ojca Tadeusza Rydzyka i mogli się umówić na monopol po prawej stronie". Dziś, w świecie milionowych zasięgów i polityków rozmawiających z wyborcami bez pośredników, tamten monopol jest już nie do odbudowania.

Grzegorz Braun oczami człowieka, który zna go od 20 lat

Ten wątek Winnicki opowiada jako świadek i współtwórca. To on, razem z Krzysztofem Bosakiem i Sławomirem Mentzenem, siedem lat temu zaproponował Braunowi start w wyborach do Parlamentu Europejskiego i wejście do rodzącej się Konfederacji. Z Wrocławia znają się od dwóch dekad.


Styl? Ten sam „od czasu, kiedy szturmował PKW w 2014 roku". Zmieniły się dwie rzeczy. Braun stał się pryncypialnym tradycjonalistą katolickim, a w sprawie Ukrainy przeszedł drogę od proukraińskiego myślenia kategoriami Międzymorza do przekonania, że „Anglosasi i państwo położone w Palestynie to są dwa największe problemy na świecie".

Jest i nuta zaniepokojenia. Stary Braun, autor świetnego, niedokończonego cyklu „Od Lenina do Putina", mocno akcentował zagrożenie moskiewskie. Dziś tego brakuje. Zapytany wprost, czy Braun jest prorosyjski, Winnicki nie ucieka, ale waży słowa: „Myślę, że mógłby wyraźnie akcentować swoje stanowisko w tej sprawie".

A wynik? Prognoza „po góralsku", jak z pogodą: będzie albo nie będzie. Te 10 procent się nie utrzyma. Albo Braun urośnie na fali, albo publika stwierdzi, że „to jest jednak za dużo". Ryzyko to brak kontroli nad listami w 41 okręgach, gdzie może pojawić się ktoś w rodzaju Janusza Walusia.

Mentzen i Bosak przed kwadraturą koła

Załóżmy, że sondaże się potwierdzają, a prezydent Karol Nawrocki desygnuje na premiera Krzysztofa Bosaka. Winnicki nie zazdrości koledze tej roli. „Dostanie kwadraturę koła do złożenia".


Bo Mentzen postawi PiS twarde warunki. „Co zrobi Jarosław Kaczyński, jeśli Mentzen mu powie: dobra, ale trzynastą i czternastą emeryturę obcinamy, bo musimy za to postawić elektrownię jądrową? Co zrobi, jeśli usłyszy, że powiaty są do likwidacji, a część gmin do połączenia, bo są zbyt małe, żeby funkcjonować?" A to właśnie w małych gminach PiS dostawał po 50-60 procent.

Za tym stoi teza, którą warto usłyszeć w całości. Sensem istnienia Konfederacji, partii pokoleniowej z elektoratem 30-50 lat, jest „misja dziejowa": radykalna reforma państwa. Argument jest demograficzny i twardy. Aktywny zawodowo jest jeszcze ostatni wyż w naszej historii, więc na wielkie zmiany zostało 10, 15, najwyżej 20 lat. Potem nie będzie ich miał kto przeprowadzić. Dlatego, w przeciwieństwie do Tuska i Kaczyńskiego, kierownictwo Konfederacji uważa, że ma czas.

Wołyń i nowy standard wobec Ukrainy

Winnicki zaczyna od oddania sprawiedliwości faktom. Najnowsze zaognienie tematu Wołynia to jego zdaniem świadome działanie Wołodymyra Zełenskiego, na użytek wewnętrzny i dla przykrycia afer korupcyjnych, po tym jak z gry jako „sparing partner" wypadł Viktor Orbán. Tyle że długofalowo, ocenia, Ukraina „rozegrała siebie".

Ważniejsza jest jednak diagnoza o zmianie reguł. Wobec Ukrainy Polska zachowuje się dziś asertywnie, rozmawia twardo i nie zamiata pod dywan sprawy heroizacji ludobójców. Jak bardzo to nowe? Jeszcze 3-4 lata temu poprawka Winnickiego w tej sprawie przepadła w Sejmie stosunkiem 11 do 434 głosów. Dziś wynik byłby prawdopodobnie odwrotny.

Pada też wykład geopolityczny, który odwraca popularną tezę. To nie niepodległość Polski zależy od niepodległości Ukrainy, lecz odwrotnie: „niepodległa Ukraina potrzebuje niepodległej Polski". Prawda, jak przekonuje Winnicki, ważna od 500 lat.

Co po wyborach? Model austriacki i telefon do PiS

Najciekawsza teza całej rozmowy dotyczy nowego kształtu sceny. Zdaniem Winnickiego skończył się podział „Koalicja Obywatelska plus przystawki kontra prawica". Mamy układ trzyblokowy: centrolewica u władzy, centroprawica starego typu spod znaku Kaczyńskiego i nowa prawica, czyli Konfederacja. To model znany z Austrii, gdzie obok chadecji i socjaldemokracji od dekad działa FPÖ.


W tym układzie PiS jest w najgorszej pozycji, bo „szuka własnej tożsamości". „Przez lat kilkanaście byli każdą prawicą, jaką chcieli. Co chcieli, to mieli. A teraz nie wiedzą, kim są", mówi Winnicki. Stawianie na Przemysława Czarnka jako „trzecią Konfederację" kwituje bezlitośnie: to „najmniej wiarygodny sposób głosować na podróbkę, jak ma się oryginały do wyboru". Naturalnym pretendentem do zmiany kursu jest jego zdaniem Mateusz Morawiecki.

Winnicki wątpi w powstanie prawicowego paktu senackiego. I kreśli scenariusz, w którym kiedyś szef KO zadzwoni do PiS, żeby wspólnie zablokować nową prawicę. Kto będzie wtedy szefem KO? Pada zaskakujące nazwisko: Roman Giertych.

Czego Braun zażądałby od Kaczyńskiego? Obejrzyj do końca

To dopiero szkielet. W całym odcinku „Algorytmów Władzy" jest znacznie więcej. Jest kulisowa historia o tym, że to Winnicki jako jeden z pierwszych wskazał Karola Nawrockiego jako kandydata, który wygra. Jest wykład o sondażach, które „są płaskie, nie są 3D", i o tym, dlaczego wynik robi nie liczba sympatyków, tylko ilu z nich pójdzie „na bój, na zabój". Jest teza, że groźniejszym dla prawicy kandydatem KO byłby Radosław Sikorski niż Rafał Trzaskowski.

I jest najlepsze na koniec. Czego Grzegorz Braun mógłby zażądać od Jarosława Kaczyńskiego za wejście do koalicji? Odpowiedź Winnickiego zaskakuje, a puentuje ją nazwiskiem Borisa Johnsona. Włączcie „Algorytmy Władzy" Salon24 w całości. Lajkujcie, komentujcie i subskrybujcie kanał.

red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj97 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (97)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo