Tomasz Szymborski Tomasz Szymborski
203
BLOG

Miliardy z KPO na śląskie ZOL-e, czyli finansowa pętla i ryzyko systemowego paraliżu

Tomasz Szymborski Tomasz Szymborski Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 5
Śląsk stał się placem budowy nowoczesnej infrastruktury opiekuńczej. Dzięki strumieniowi pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) w regionie powstaje lub rozwija się kilka kluczowych Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych (ZOL). Jest jednak ryzyko...

Inwestycje w Mysłowicach, Bytomiu czy Siemianowicach Śląskich miały być odpowiedzią na dramatyczne wyzwania demograficzne starzejącego się województwa. W rzeczywistości stają się jednak podręcznikowym przykładem pułapki strukturalnej. Choć mury rosną, nad projektami wisi widmo finansowej katastrofy. Szpitale nie mają kontraktów na finansowanie świadczeń, gminy nie zabezpieczyły środków na wkład własny i podatek VAT, a rygorystyczne unijne przepisy odcinają ścieżkę do komercjalizacji usług.

Wyścig z czasem i widmo niedokończonych inwestycji

Harmonogramy realizacji projektów finansowanych z KPO od samego początku były napięte. Pierwotne założenia zakładały, że kluczowe inwestycje w szpitalach zostaną sfinalizowane i rozliczone do czerwca tego roku. Rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te plany.

Część placówek – widząc nierealność dotrzymania terminu – rzutem na taśmę wywalczyła zgodę na przesunięcie terminu rozliczenia o trzy miesiące. To chwilowy oddech, który nie rozwiązuje jednak fundamentalnego problemu: skąd samorządy mają wziąć brakujące miliony na dokończenie inwestycji?

Najbardziej jaskrawym przykładem kryzysu realizacyjnego są Mysłowice. Tamtejszy Szpital nr 2 z dużym prawdopodobieństwem otrzyma dodatkowe środki na tzw. roboty dodatkowe w wysokości około 6 milionów złotych. W normalnych warunkach rynkowych oznaczałoby to zastrzyk gotówki pozwalający na podniesienie standardu lub rozwiązanie nieprzewidzianych problemów technicznych. W realiach samorządowych to jednak potężny cios. Dodatkowe 6 milionów złotych drastycznie zwiększa bowiem wymóg pokrycia wkładu własnego przez i tak już skrajnie napięty budżet gminy.

Kontraktowy czarny scenariusz: Nowe łóżka bez finansowania NFZ


Najbardziej alarmujący jest jednak fakt, że w obliczu zbliżających się terminów otwarcia obiektów żaden ze szpitali budujących lub rozbudowujących ZOL-e ze środków KPO nie posiada podpisanej umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia na finansowanie świadczeń zdrowotnych w tych nowych strukturach.

Budowa infrastruktury to zaledwie pierwszy krok. ZOL to placówka generująca gigantyczne koszty bieżące. Aby mogła funkcjonować, potrzebuje personelu medycznego, opiekuńczego, leków, wyżywienia i energii. Bez kontraktu z NFZ nowe, lśniące oddziały pozostaną jedynie pustymi pomnikami unijnych dotacji.

To pułapka KPO. Przepisy regulujące wydatkowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy bezwzględnie zabraniają wykorzystywania nowo powstałej infrastruktury medycznej do świadczenia usług komercyjnych (płatnych przez pacjenta).

Kadrowa czarna dziura. Skąd wziąć ludzi i pieniądze?

Uruchomienie nowych łóżek opiekuńczo-leczniczych wiąże się z koniecznością spełnienia rygorystycznych norm zatrudnienia nakładanych przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ. Chodzi o lekarzy specjalistów, pielęgniarki, fizjoterapeutów oraz opiekunów medycznych. Na śląskim rynku, borykającym się z głębokim deficytem kadr medycznych, oznacza to konieczność drapieżnej licytacji płacowej z innymi placówkami.

Szpitale powiatowe i miejskie, realizujące te inwestycje, nie mają w swoich budżetach ani złotówki na pokrycie kosztów nowego zatrudnienia przed uruchomieniem faktycznego finansowania z NFZ. Koło się zamyka. Brak personelu uniemożliwia aplikowanie o kontrakt do NFZ. Brak kontraktu uniemożliwia pozyskanie środków na zatrudnienie personelu.

- Wszyscy mówią o betonie i przetargach, a nikt nie pyta, kto przy tych łóżkach stanie. Uruchomienie ZOL-u w Bytomiu czy Siemianowicach wymaga natychmiastowego zatrudnienia kilkudziesięciu pielęgniarek, opiekunów medycznych i fizjoterapeutów. Na Śląsku tych ludzi po prostu nie ma, a szpitale realizujące projekty KPO nie mają zabezpieczonych budżetów na fundusz płac. Żeby ściągnąć personel, musiałyby podkupić go z sąsiednich placówek, oferując stawki z kosmosu. Bez wcześniejszej gwarancji umowy z NFZ to jest prosta droga do natychmiastowej utraty płynności – wyznaje szczerze dyrektor jednego ze szpitali.

Samorządowy klincz finansowy: Brak wkładu własnego i podatku VAT

Problem nie ogranicza się wyłącznie do zarządzania samymi szpitalami – uderza bezpośrednio w strukturę finansów publicznych śląskich gmin. Lokalne samorządy w Mysłowicach, Bytomiu czy Siemianowicach Śląskich w większości nie zabezpieczyły w swoich wieloletnich prognozach finansowych realnych środków na pokrycie wkładu własnego oraz podatku VAT od realizowanych inwestycji.

Menedżer jednego ze śląskich szpitali powiatowych objętych projektami KPO mówi wprost: „Budujemy nowoczesne sale, montujemy instalacje tlenowe, ale prawda jest taka, że na ten moment otwieramy te oddziały dla nikogo. Narodowy Fundusz Zdrowia milczy w sprawie nowych kontraktów, zasłaniając się własnymi procedurami i brakiem ryczałtu na nowe łóżka długoterminowe. Jesteśmy w pułapce. Unijne rygory KPO bezwzględnie zakazują nam komercyjnego przyjmowania pacjentów w okresie tzw. trwałości projektu. Nie mogę wziąć od rodziny pacjenta ani grosza, żeby opłacić prąd czy pielęgniarki, a z własnych środków nie mam z czego dokładać. Zostaliśmy sami z pięknymi murami i zerowym finansowaniem”.

Przy wielomilionowych projektach infrastrukturalnych kwoty te idą w miliony złotych. Gminy, obciążone wcześniejszymi zadaniami i drastycznym wzrostem kosztów bieżących, stoją przed ścianą. Sytuację ekstremalnie komplikuje długofalowy problem rozliczania strat Samodzielnych Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej (SPZOZ) przez ich organy założycielskie.

Systemowy paraliż: Pokłosie wyroku Trybunału Konstytucyjnego

Obecna katastrofa finansowa wokół śląskich ZOL-ów nakłada się na głęboki, systemowy kryzys relacji między gminami a szpitalami publicznymi. Przez lata mechanizm funkcjonował w oparciu o art. 59 ustawy o działalności leczniczej, który wprost nakładał na gminy bezwzględny obowiązek pokrycia strat netto podległych im SPZOZ-ów w sytuacji, gdy szpital sam nie był w stanie tego zrobić, a alternatywą była jego likwidacja.

Wszystko zmieniło się po przełomowym wyroku Trybunału Konstytucyjnego. TK uznał przepis art. 59 ustawy o działalności leczniczej za niezgodny z Konstytucją RP w zakresie, w jakim nakładał on na jednostki samorządu terytorialnego obowiązek pokrycia straty netto szpitala bez zapewnienia im adekwatnych środków finansowych z budżetu państwa na realizację tego zadania. W odpowiedzi na wyrok TK ustawodawca znowelizował przepisy, zmieniając kluczowe słowo w ustawie.


Czas, kiedy gminy były bezwarunkowym bankomatem dla szpitali, skończył się wraz z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Zmiana art. 59 ustawy o działalności leczniczej dała gminom prawne alibi – teraz mogą, a nie muszą pokrywać strat netto SPZOZ-ów. I brutalna prawda jest taka, że z tego alibi gminy korzystają, bo budżety pękają w szwach i „nie spinają się”. Straty szpitali pokrywane z kilkuletnim poślizgiem, bo pierwszeństwo mają szkoły, drogi i transport publiczny. Dokładanie milionów do bieżącego utrzymania ZOL-u, który nie ma kontraktu, to dla nas dyscyplina finansów publicznych. To nie jest kraj dla starych ludzi.

Widmo utraty płynności finansowej krąży nad szpitalami na Śląsku, które zdecydowały się na inwestycje z KPO. Szpitale zostają same z narastającym zadłużeniem wobec dostawców leków, energii i sprzętu medycznego. Gminy, zasłaniając się brakiem ustawowego przymusu oraz własnymi deficytami, odsuwają decyzje o dokapitalizowaniu placówek medycznych na bliżej nieokreśloną przyszłość.

Diagnoza ryzyka

Jeśli na szczeblu centralnym (Ministerstwo Zdrowia, NFZ) oraz regionalnym nie dojdzie do natychmiastowego, awaryjnego skoordynowania procesów inwestycyjnych z procesem kontraktowania świadczeń, jesienią tego roku Śląsk obudzi się z nowoczesnymi, pustymi budynkami medycznymi, w których wyłączone ogrzewanie będzie symbolem systemowej niemocy.

Gminy zostaną z długami, szpitale z nieobsadzonymi etatami, a pacjenci wymagający opieki długoterminowej – jak dotychczas – w wielomiesięcznych kolejkach.


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj5 Obserwuj notkę

szymborski[at]gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo