84 obserwujących
2349 notek
1233k odsłony
609 odsłon

Przypadek niejakiego Patryka

Wykop Skomentuj12

Ja jestem socjalistą i patriotą, a kim jest Patryk – nie wiem. Mieszkałem w jego mieście krótki czas, bo urodziłem się w Nysie, a moi rodzice (repatrianci z Lwowszczyzny i Wileńszczyzny) przez Opole pobieleli dalej na północ: ostatecznie wychowałem się na Kaszubach. Większość mojej rodziny „maminej” to Opolanie. 

Okolice ul. Dubois w Opolu znam na pamięć: konkretna piekarnia z porannymi bułkami dla wujka Antosia, konkretny teatr dla mojego starszego rodzeństwa, glinianki gdzieś na peryferiach, zoo na wyspie, amfiteatr. Ogródki działkowe za rzeką. Kawał życia tam zostawiłem, kupę nauk wywiozłem od wujków, chrzestnej i rodzeństwa ciotecznego.

Gdybym nie wychował się na Ziemi Lęborskiej – to miałbym czego zazdrościć Patrykowi, bo w ładnym i dobrym mieście żyje, tyle że te cementownie…! Pamiętam zachody słońca, polegające na tym, że malinowe od smogu słońce zachodziło nie za horyzont, tylko znikało w tym smogu.

Patryk za młodu został wiceministrem i wziął się za to, co umie najlepiej: tarmosi za uszy rozmaitych obwiesiów okradających Warszawę „na rympał”. To mu się chwali. Ale za młody jest do niektórych spraw, i stare wygi trochę sobie na boku z niego dworują.

Zwłaszcza że kilku lekcji przed maturą nie odrobił i czasem plecie jak potłuczony, ale kto dziś nie plecie? Więc on albo dojrzeje, albo rozmemła się w polityce na amen, jak wielu przed nim. Życzę mu dobrze, bo rzadko komu życzę źle. Tak mam, takiego mnie znają.

Ostatnio los mnie związał z Patrykiem ściślej niż obaj mogliśmy sobie wyobrażać.

1. On kandyduje z ugrupowania rządzącego na funkcję Prezydenta Warszawy, a plecie przy tym tak, że cieszę się, iż mój telewizor od pół roku jest „na walizkach”, wtedy tylko echo jego wynurzeń do mnie dociera;

2. Ja wspieram jego kontrkandydata, założyciela partii niezarejestrowanej, przerastającego Patryka o głowę kompetencjami i doświadczeniem oraz mądrością. Patryk należy do ścisłej grupy osób odpowiedzialnych za to, że mój kandydat siedzi za kratami;

Jest jedna drobna okoliczność „łagodząca inaczej”: otóż Patryk nie jest z „zakonu założycielskiego” formacji rządzącej i z takiegoż mitu, tylko pochodzi z „narybkowej młodzieży”, której kierownikuje niejaki Delfin, człowiek nadambitny, posługujący się w młodości „gwoździem”, maniak polityczny, zawzięty na wszystkich normalnych: wyrósłszy z takiego pnia – niejaki Patryk jest mało ideowy, ale ma pasję. Tym różnią się ci ludzie od Zera – od ludzi PC.

Może to zresztą nic nie znaczyć…

Patryk ma za sobą (dla siebie) właściwie „cały system”, a i to w mieście stołecznym przegrywa sondażowo z innym kolesiem, lalusiem bez twarzy i kręgosłupa, który ma za sobą formację winną wykluczeń masowych, państw w państwie, ch---a, dupy i kamieni kupy, murzyńskości i teoretyczności organów, służb, urzędów.

Obaj są – z punktu widzenia mojego kandydata – siebie warci, tyle że Laluś reprezentuje zło pierwotne, a Patryk reprezentuje to drugie zło, działające na zasadzie „zło swego wroga – złem innym zwyciężaj”.

Od dwóch dni dla środowiska (środowisteczka?) mojego kandydata, siedzącego od 28 miesięcy w areszcie – jestem uosobieniem zła. Bo napisałem:

A. Formacja Patryka mniej dba o skreślenie wykluczeń z listy zagrożeń, bardziej o swoje doraźne interesy polityczne;

B. Formacja wspierająca Patryka rządzi nieestetycznie i paskudnie, bo ten typ tak ma;

C. Ale tylko ta formacja, a zwłaszcza jej Delfinarium, może powstrzymać od powrotu tę poprzednią formację, przegonioną na szczaw z mirabelkami w roku 1015;

D. Przegoniona formacja zdołała wrobić w swój łże-demokratyczny rewanżyzm (wszyscy tylko nie PiS) wszystkich, nawet lewicę, ludowców, rozmaitość drobnicy – a celem jest nie tylko odzyskanie wpływów, ale też rozgrzeszenie za sprawki, z które ich przegoniono, a które ściga Patryk;

E. Jestem zatem rozumem po stronie Patryka: niech trwa w rozliczaniu łobuzerii, bo kiedy w Warszawie nastanie Laluś – Patrykowi z roli wiceministra będzie trudniej obwiesiów dopaść ręką – jakby to tu rzec – sprawiedliwości;

F. Otóż od dwóch dni wożą się po mnie wszyscy święci, których do roboty trudno zagonić, ale do polowania z nagonką – chętni jak nigdy;

G. Piszą, że wrabiam swojego kandydata w jakieś sztuki poparcia dla formacji stojącej za Patrykiem – a ja tylko popieram samego Patryka w jego walce ze złem, której nikt inny nie podjął i nie podejmie;

H. Nie piszą, ale zrozumieć trzeba samo przez się – że w interesie ludzi okradanych od lat ze wszystkiego jest wygrana Patryka przeciw Lalusiowi, bo Laluś nie zrobi krzywdy ani łobuzom, ani swojej „matuli politycznej”;

I. Po co ja użyłem słowa „konszachty”? Teraz się wzięli za to słowo i robią ze mnie agenta tej paskudnie i nieestetycznie rządzącej formacji;

J. Stoję na czele sub-krucjaty: mój kandydat, nic dziś nie znaczący w grze, starannie pomijany przez media i przez kontrkandydatów, niczym Nelson Mandela wzniesie się ponad doraźne swoje nieszczęścia oraz krzywdy – i przyłączy się do krucjaty Patryka;

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka