maximilianpiekut maximilianpiekut
530
BLOG

Wojna idealogii

maximilianpiekut maximilianpiekut Polityka Obserwuj notkę 2

Odnoszę wrażenie, że dzisiaj mamy wojnę. Otwieram przeglądarkę internetową, czytam kolejne artykuły albo z ulubionych serwisów albo te zamieszczone na portalu społecznościowym przez moich znajomych. To co wyczytuję to zacięta walka między dwoma światopoglądami. Z jednej strony stoi tradycja, historia, rodzina i wiara katolicka, a z drugiej antyklerykalizm, liberalizm obyczajowy, eurokosmopolityzm. Powiedziałbym, że to wojna na śmierć i życie idei. Tylko o ile pierwsze wartości wpisują się w ideę konserwatywną, to te drugie tworzą jakiś dziwny zlepek dla mnie. Nie powiem, że jestem obiektywny. Nie mogę być, bo opowiadam się za pewną wizją Polski i Unii Europejskiej.

Do niedawna mówiło się o wojującym katolicyzmie, o moherowych babciach głosujących na PiS, o Rydzyku i Radio Maryja. Wszystko w tonie agresywnym. To jest agresor! Do tego przecież nawiązywał spot wyborczy Platformy „Oni pójdą na wybory”. Gdzieś po środku jednak zagubiono nas. Nas to znaczy, osoby wierzące, doceniające tradycje w szczególności tradycyjny model rodziny, a także wartości społecznego nauczania kościoła.   Nawet nie wiem kiedy, nieznane bliżej mi osoby sprowadziły mnie do radykalizmu. Jeśli ktoś dzisiaj jest konserwatywny to jest z Radia Maryja, to popiera Rydzyka, to jest z PiS, a jeśli jest z PiS to jest wariatem jak Kaczyński, jest kłótliwy i szyderczy.

Ludzie w to uwierzyli. Bo jeśli powtarza się kłamstwo milion razy, to przyjmuje się je jako prawdę. Wynika to głównie z tego, że nikt nie patrzy kto co mówi i jakie ma intencje. Wartości liberalne są promowane przez media. Co najlepsze głównie przez zachodnie koncerny mediowe. Czy te idee są korzystne dla nas? Powątpiewam. Polityka dzisiaj to nie Sejm i Senat, nie, to ludzie którzy kształtują dusze. Robi się kolejne kroki, aby pozbawić nasz możności decydowania o Polsce, ja się pytam w imię czego?

Bardzo widoczne jest dzisiaj przekonanie, że Unia Europejska to najlepsze co może być. Oceniamy kraje, które należą do UE i widzimy, że ich obywatelom żyje się lepiej niż nam. Zawsze człowiek chce brać wzór z kogoś kto odniósł sukces, chce być taki jak on. Z tego powodu wykształcił się pewien kompleks bycia Polakiem. Słucham wykładowców, studentów i polityków i słyszę jak raz po raz powtarzają „Unia Europejska”, „Europa”, „Niemcy” i zawsze odnosi się to do tego, że oni robią coś inaczej niż my. W ich mniemaniu oznacza to, że my robimy to źle. Pamiętam debatę przedwyborczą na UW, w której między innymi uczestniczyła Wanda Nowicka i Przemysław Wipler. Nowicka mówiła wtedy, popierając swe idee, że już dawno w Europie uznano prawo decydowania kobiety o swojej ciąży, że Unia od dawna popiera parytety itd. A ja się pytam, gdzie jest uzasadnienie? To, że ktoś coś robi w dany sposób nie znaczy, powtarzam nie znaczy, że my mamy bezmyślnie to naśladować tylko dlatego, że robią to bardziej rozwinięte kraje!

Na początku wspomniałem, że wartości, które ogólnie można określić liberalizmem obyczajowym mnie nie przekonują. Nie przekonują mnie, ponieważ po zadaniu sobie pytania „dokąd to zmierza?” odpowiedź mnie martwi. Uznanie kolejnych praw do decydowania o cudzym życiu prowadzi do tego, że człowiek pełni rolę Boga. Eutanazja i aborcja nie są rozwiązaniem problemów, są ich unikaniem. Człowiek w życiu nie może unikać problemów, musi stawiać im czoła. Człowiek jest odpowiedzialny za swoje decyzje i  nie może być tak, że drugi człowiek ma ponosić odpowiedzialność czyjejś pomyłki. Jeśli chodzi o uznawanie praw społeczności, która jest nazywana LGTB (Lesbian Gay Transexual Bisexual) to sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. Szanuję czyjeś prawa i wolności, lecz naturalną granicą praw i wolności jest sfera wolności drugiego człowieka. Nie jestem nastawiony negatywnie do tych środowisk, o ile nie naruszają mojej wolności i wolności innych. A naruszają wtedy, kiedy zaczynają demonstrować swoją seksualność na paradach. Seksualność to sfera osobista każdego człowieka i tak powinno zostać. Nie akceptuję również adopcji dzieci przez związki homoseksualne. Rola matki i ojca w życiu dziecka jest odmienna. Uznawanie aborcji, eutanazji oraz przyznawanie praw naruszających wolność innych ludzi środowiskom „LGBT” prowadzi do rozpadu tradycyjnego modelu rodziny.

Tradycyjny model rodziny to nie tylko wartość sama w sobie, ale model ten ma ogromną doniosłość w społeczeństwie i w budowaniu narodu. Rodzina jest podstawą gospodarki w sensie ekonomicznym oraz demograficznym. Polska, podobnie jak wiele innych krajów starej europy zmaga się z ujemnym przyrostem demograficznym. Rozwiązaniem tego problemu jest właśnie promowanie tego modelu rodziny i ułatwianie życia rodzinom wielodzietnym w społeczeństwie. Upadek wartości, jaką jest rodzina, prowadzi do powolnego rozpadu społeczeństwa poprzez życie indywidualistyczne, hedonistyczne, konsumpcyjne i nastawione wyłącznie na realizację tylko swoich osobistych zachcianek.

Rodzina w przeciwieństwie do tego uczy myślenia o innych. Uczy odpowiedzialności za swoje decyzje i podejmowania racjonalnych decyzji. Naród w moim przekonaniu jest właśnie przedłużeniem rodziny, gdzie ludzie pracują wspólnie dla dobra Polski i UE. Nie potrzebujemy rewolucji obyczajowej by stać się sprawnym państwem z dobrze prosperującą gospodarką, wręcz przeciwnie potrzebujemy powrotu do tradycji, gdzie człowiek nie myślał tylko o sobie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka