ilustracja wykonana przez Łukasza Daniluka
ilustracja wykonana przez Łukasza Daniluka
maximilianpiekut maximilianpiekut
1545
BLOG

Polska jak McDonald

maximilianpiekut maximilianpiekut Polityka Obserwuj notkę 4

McDonald jest fenomenem na skalę światową, nie mówię tutaj o korporacji, jako przedmiocie obrotu, lecz o symbolice i znaczeniu dla kultury. Przenika on wszelkie nacje i zajmuje w nich kluczowe miejsce. Kluczowe o tyle, o ile było to miejsce zarezerwowane dla innych miejsc noszących znamiona kulturowe. Najgorsze jest to, że nie niesie on żadnej wartości, pole zajmowane dotychczas przez miejsca znaczące wypełniane jest pustką. Widać to najbardziej w oazach kultury o silnych tradycjach. Przykładem takim jest kultura góralska. Była ona silnie zakorzeniona i raczej jest uznawana przez wszystkich jako wartościowa. Tymczasem w samym sercu Zakopanego, na Krupówkach stoi dumnie McDonald, a obok niego KFC. Decyzja o postawieniu tam tych restauracji była racjonalnie ekonomiczna, co widać po ilości klientów odwiedzających te lokale. Wybieramy dzisiaj nicość w miejsce wartości. Zdajemy sobie sprawę, że nie dość, że jedzenie tam jest niezdrowe, to w dodatku korporacja prowadzi niechlubną politykę personalną (oparta na złudzeniu awansu, traktowania jako pracę tymczasową, pozwala zatrudniać ludzi młodych za niskie wynagrodzenie). Dawniej zapewne stały tam góralskie karczmy, dzisiaj już ich nie ma.

Jest to w sposób oczywisty nasza wina. Można powiedzieć, że podjęliśmy tę decyzję sami głosując przy tym naszymi pieniędzmi. Zanik kultury i wartości niesionych przez nią jest dużym problemem. Jednak to co mnie dzisiaj martwi, to fakt, że większość ludzi traktuje istotniejsze decyzje podobnie jak wybór restauracji. W polskiej polityce mamy dzisiaj serwowany fast food. Zamiast McDonald’u mamy Tuska.

Większość osób zdaje sobie sprawę, że rządy te są „niezdrowe” dla polskiego państwa, mimo to decydują się przez kolejne cztery lata na tę dietę. W przypadku żywienia się w McDonaldzie wybieramy wygodę, szybkość podania, niskie koszty. Tak samo jest z wyborem polityków. Nie myślimy o chorobach, które pogłębiają się przez naszą dietę, nie chcemy o tym myśleć. Tu i teraz jest ważniejsze, od tego co będzie w przyszłości. Podobno to myślenie typowe dla Keynesistów, a teraz dla społeczeństwa McDonalda. Chociaż nie mówię, że różnica między tymi dwoma grupami jest znaczna.

Tusk usuwa z naszego życia kluczowe elementy kultury, zastępując je pustką. Pustką, która reklamowana nam jest jako rewolucja moralna. W zamian za normy postępowania wypływające z obyczajów, mamy się pozbyć samych obyczajów, a tym samym wzorca postępowania. Pisałem o tym ostatnio, jako o definiowaniu za nas co jest dobre, a co złe. Kilkakrotnie odnosiłem się również do twierdzenia wielkich i mądrych „kierowników” tej restauracji, że wszystko co zachodnie i europejskie to dobre dla nas.

W trakcie rządów Tuska powstało dużo nowych problemów, jak chociażby ten z długiem publicznym. Ten sam Tusk mówi dzisiaj, że w wyniku problemów finansowych mamy zacisnąć pasa. Nie bierze odpowiedzialności za to, co robi. A my mu na to pozwalamy. Bezkrytyczność dzisiejszych wyborców przeraża, jak poziom cholesterolu w cheeseburgerze. McDonald kiedy uzyskał etykietę niezdrowego (tak jak Tusk zwiększającego wydatki), zaczął zmieniać obliczę reklamując nowe „zdrowe” produkty. Z przyczyny choroby próbował stać się lekarstwem, tak jak Tusk próbuje dzisiaj być doktorem.

Wypłukany z wartości rząd Tuska, gdzie kolejni ministrowie wręcz chwalą się swoją nieodpowiedzialnością i dyletanctwem (Boni, Mucha) jest dziś nawykiem żywieniowym. Dlaczego? Bo odpowiednie kroki kosztują, może być „niesmacznie” i „drogo”, ale w długim okresie staje się to korzystne. Nikogo to jednak nie interesuje. Tusk robi dzisiaj to, co z osobą chorą na otyłość robi Big Mac. A jak skończy i będziemy już w takim stanie, że nie będziemy mogli się podnieść z łóżka co powie mu społeczeństwo? Pewnie: „i frytki do tego...”.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka