CSR czyli społeczna odpowiedzialność biznesu to najprościej mówiąc czynności przedsiębiorstw, które w swych działaniach urzeczywistniają pewne aspekty społeczne. Czyli wszelkie działania charytatywne, ekologiczne, społeczne. Można by rzec nieuwarunkowane ekonomicznie. Przynajmniej tak by się zdawało. Tego natomiast w definicji brakuje. Brak ten warunkuje moje negatywne podejście, gdyż jestem raczej sceptykiem całej tej koncepcji.
Uważam, że działalności społecznej nie może przyświecać cel ekonomiczny. Spędziłem całkiem sporo czasu działając charytatywnie. Charytatywnie to oznacza bezinteresownie. Nic materialnego z tego nie miałem, miałem tylko satysfakcję z niesienia pomocy. Człowiek to byt społeczny i istnieje tylko w społeczeństwie, dlatego nie może żyć dla siebie. Zwolennicy koncepcji CSR stwierdzą, że przecież biznes nic nie ma z tej działalności, a jednak...
Wymiar działań CSR wydaje się dużo większy niż w rzeczywistości jest, a dzieję się tak przez marketing tych działań. Ale skoro firmy działają bezinteresownie, to dlaczego te działania tak reklamują? Oczywiście nie mają nic z tego bezpośrednio, jednak pośrednio liczą na zwiększoną sprzedaż. Wszystko byłoby jeszcze do zaakceptowania, gdyby było to „zrównoważone” i tu znów używam słowa tego celowo (nieprzypadkowo zwolennicy CSR są także zwolennikami zrównoważonego rozwoju ekonomicznego). Zrównoważenie korzyści płynących z rozpowszechniania akcji społecznych powinny odpowiadać rzeczywistym działaniom. Podam przykład reklamy, która mnie osobiście zbulwersowała.
Reklama jogurtu. Nie podam nazwy. Cała reklama pewnie około 30 sekund pokazywała głodne dzieci, fakt, że głodne dzieci nie myślą o nauce. Na sam koniec reklamy dziecko prosi o posiłek. Ostatnia scena: Kup nasz produkt, wspomóż akcje dożywiania dzieci. Jest to bezczelne granie na ludzkich uczuciach! W szczególności gdy zrozumiemy o co w reklamie chodzi. Firma przeznacza jakąś część dochodu ze sprzedaży produktu na przykład na dokarmianie dzieci w szkołach. Załóżmy, że jest na jogurcie około 20 groszy zysku. Z tego zysku firma przeznacza jego ułamek (5%, 2% lub nawet 1%) co oznacza, że do dzieci w rzeczywistości trafia około 1 gr ze sprzedanego jogurtu! Czy rzeczywiście zdecydowalibyśmy się na ten zakup wiedząc jak wygląda ta pomoc? A przede wszystkim czy moralne jest wykorzystywać ludzką litość w celu uzyskania zysku? Nie dla mnie.
Oczywiście nie jest to jedyny aspekt CSR, jednak jest to strona, która pokazuje, co oznacza tak naprawdę działanie społeczne dla dużej liczby przedsiębiorstw. Najczęściej programy te realizowane są w korporacjach. Na szczeblu decyzyjnym w tych korporacjach determinantą działań jest zysk. Bo za zysk odpowiada prezes przed akcjonariuszami.
Są to powody dla których jestem sceptykiem. Są jednak aspekty, których nie oceniam negatywnie. Przede wszystkim działania małych i średnich przedsiębiorstw. Firmy te nie osiągają korzyści z reklamowania tych działań, dlatego też o nich nie słyszymy, często nawet nie mogłyby sobie na to pozwolić ze względu na koszt reklamy. Wtedy z pewnością działania te podyktowane są interesem społeczeństwa, a nie właściciela. W tym właśnie nadzieja.
CSR wprowadzony został jak już wspomniałem przez korporacje, które wyrosły w innych krajach. Możliwe, że właśnie stąd wynika ten niezdrowy sposób traktowania wszystkiego w kategoriach zysku. Może okazać się w przyszłości, że polscy przedsiębiorcy ukształtują swoja własną praktykę odbiegającą od przyjętej obecnie. Mam taką nadzieję.
Zaciekawił Cię artykuł? Odwiedź http://www.facebook.com/maximilianpiekutpl . Bądź na bieżąco.


Komentarze
Pokaż komentarze