maximilianpiekut maximilianpiekut
1025
BLOG

Nazwijcie mnie oszołomem raz jeszcze.

maximilianpiekut maximilianpiekut Polityka Obserwuj notkę 5

Z dedykacją dla Kuby Wojewódzkiego, środowiska Gazety Wyborczej i innych równie światłych Polaków.

Katastrofa Smoleńska budzi kontrowersje do dzisiaj, mimo że minęło już dwa lata od niej. Większość obserwatorów i komentatorów wypowiadających się w tej sprawie przyjmują dwa skrajne stanowiska. Z jednej strony są szydercy, z drugiej zaś Ci co określają się „wolnymi Polakami”. Moja perspektywa odbiega od obu. Zdecydowanie jest jednak przeciwstawna szydercom. Mam ledwie 22 lata, jestem wykształcony, swoje studia odbyłem w dużym ośrodku miejskim, dziwi zatem, że stoję niejako po stronie oszołomów, moherów, frustratów, paranoików i tym podobnych. Piszę ten tekst, aby odejść od przyjętych narracji i spojrzeć na wydarzenia sprzed dwóch lat z innej strony.

Do moich refleksji w dniu dzisiejszym skłonił mnie Kuba Wojewódzki. W swoim profilu na facebooku zamieścił „życzenia” z okazji dzisiejszej rocznicy: „Polacy! Z okazji kolejnej rocznicy katastrofy smoleńskiej, wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń oraz szybkiego powrotu do zdrowia wszystkim, którzy słyszeli dwa wybuchy na pokładzie jeszcze zanim wiadome siły zrobiły mgłę oraz wysunęły zdradziecką brzozę, życzy ... autor programu Kuba Wojewódzki akurat w tej sytuacji pragnący zachować anonimowość!” Oburzyło mnie to niezmiernie, tak jak oburzył mnie fakt, że niektórzy z moich znajomych uznają tego nadwornego pajaca za swojego idola. Ale wszystko po kolei.

Katastrofa przede wszystkim dotyka kilku sfer życia. Zarówno sfery politycznej, jaki i prywatnej. Z politycznej sfery przede wszystkim ukazuje stan państwa polskiego. Jeśli chodzi o sferę prywatną dotyka śmierci. Żadna z tych rzeczy nie powinna być przedmiotem drwin.

Zaczynając od śmierci. Śmierć czeka każdego z nas, jest to nieuniknione. Mimo, że jest to nieuniknione wywołuje w nas lęk, pewną niepewność. Dla osób bliskich śmierć jest niesamowitym bólem. Ból ten jest nie do opisania. Nawet najgorszym swoim wrogom nie życzę przeżywania utraty bliskiej osoby. W Smoleńsku w 2010 roku zginęło 96 osób, przedstawicieli wszystkich instytucji państwowych, wszystkich opcji politycznych. To odróżnia właśnie wydarzenia 10 kwietnia od każdej innej katastrofy lotniczej, kolejowej czy drogowej.

W Polsce tego dnia, jakby wszystko zamarło, by znów miało się obudzić z długiego letargu. Okres poprzedzający, a niestety także okres następujący po tych wydarzeniach, to  kampania nienawiści. Przez następnych kilka dni pokazywano ukrytą przez media twarz Lecha Kaczyńskiego. Człowieka, który był patriotą, dobrym przywódcą prowadzącym świadomą politykę zagraniczną. Pokazywano go dla odmiany, jako człowieka ciepłego, uśmiechniętego i radosnego. Dziw, że te same materiały wcześniej nie były emitowane na antenach telewizji. Miałem wtedy nadzieję, że Polacy wreszcie się obudzą, spojrzą na ekrany telewizorów i je wyrzucą z momentem, w którym zdadzą sobie sprawę jak bardzo zostali zmanipulowani.

Lech Kaczyński miał dużo wrogów. Ludzi, którym polityka braci Kaczyńskich przeszkadzała w określonych interesach. Były i są to elity postkomunistyczne. Mityzacja Lecha była im zdecydowanie nie na rękę. Dlatego też potrzebny był konflikt i powrót do starej retoryki. Rozpętał się konflikt wobec pochówku prezydenta i jego żony na Wawelu. Później konflikt z krzyżem, konflikt z wyborami prezydenckimi.
Obudzonych Polaków trudno znowu omamić, sama zmiana retoryki by nie pomogła. Lecz sprowadzenia sytuacji do absurdu, jak najbardziej. Celowe moim zdaniem również było ciągłe (dalej trwające) nudzenie Smoleńskiem odbiorcy. Sprowadzili sytuację do absurdu między innymi Wojewódzki i Palikot. Podkreślałem to wielokrotnie, podkreślę raz jeszcze, ludzie drwiący z tragicznej śmierci kogokolwiek, a tym bardziej przedstawicieli państwa polskiego, są moralnym dnem. Wojewódzki już wtedy nagrał w studiu razem z Figurskim „piosenkę” zatytułowaną „po trupach do celu”. Szyderczo twierdził, że Jarosław Kaczyński wykorzystuje katastrofę smoleńską do celów politycznych. Chciałbym tylko przypomnieć, że sam Kaczyński w okresie kampanii prezydenckiej prawie wcale nie mówił o wydarzeniach kwietniowych. Polacy znów dali się nabrać. Pozostała jednak grupa osób, które nie uwierzyła w nową narrację. Zostaliśmy sprowadzeniu do paranoików, oszołomów i szaleńców.

Osoby, takie jak ja, które nie chciały wierzyć, że wszystko jest w porządku, a prezydent Kaczyński to jednak był złym człowiekiem zostały przyparte do ściany. Zaczęto sprowadzać nas do skrajności, szaleństwa i marginesu. Trudno oprzeć się temu ściąganiu do skrajności, gdy czynią to zarówno stacje telewizyjne, jaki i większość wydawnictw prasowych. Ci co bali się uczynienia z siebie wariatów zamilkli.

Co natomiast tyczy się państwa polskiego, to katastrofa pokazała, że organizacja naszego kraju jest w stanie tragicznym. Reprezentujący nas rząd oddal śledztwo Rosjanom. Nie zwrócił się do żadnej instytucji międzynarodowej o pomoc. Wiara w to, że Rosjanie przeprowadzą rzetelne śledztwo jest nieracjonalna. Od samego początku, czyli organizacji lotu, po sam koniec czyli śledztwo, struktury państwa zawiodły.

Tezy o przyczynach katastrofy nie mogą wartościowane w wyniku braku rzetelnego śledztwa. Jeśli ktoś dzisiaj mówi o przyczynach tragedii, to nie ma do tego podstaw. Tak samo, jak racjonalnie nie można wykluczyć, że był to zamach. Nie twierdzę, że był to zamach, jednak w świetle obecnych wydarzeń, nie ma dowodów na to, że tak nie było.

Przebieg zdarzeń po 10 kwietnia budzi uzasadnione wątpliwości co do polityki prowadzonej przez rząd. Trudno wierzyć w to, że polityka zagraniczna Tuska i Komorowskiego ma na celu ochronę suwerenności i podmiotowości Polski. Gdy ginie 96 osób, a wśród nich najwyżsi przedstawiciele instytucji państwowych, a śledztwo oddaje się Rosjanom to twierdzenie o skuteczności tej polityki jest fikcją.

Na koniec chciałbym wrócić do Kuby Wojewódzkiego i jego popleczników. Wywołuje we mnie ogromną złość, co ten Kubuś pisze. 49 lat ma chłop, jednak zachowuje się jak wieczne dziecko. Nie imponuje mi ani jego samochód, ani rzekoma inteligencja. Powiem więcej, intelektualnie to jest on dość cienki. Jego żarty są na poziomie licealisty sprawdzającego każdy temat do dwuznaczności. Gdyby jego psychikę badał Freud pewnie stwierdziłby, że ma problemy po prostu ze swoją seksualnością. Nie jest on też dla mnie idolem, tym bardziej autorytetem. Polskość to dla mnie coś więcej niż puste słowo, jak oceniać mam człowieka, który naszą ojczystą flagę wpycha w psie odchody? Podobnie, jak inne wielce inteligentne autorytety mówi mi, że mam kompleksy. Ja ich Kubuś nie mam. Dla mnie po prostu nie istniejesz.

zapraszam na:

http://www.facebook.com/maximilianpiekutpl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka