Dzisiaj opublikowano w wyborcza.pl tekst Profesora Stanka zatytułowany „Profesor do młodych, wykształconych bezrobotnych: Zostaliście oszukani“. Czytając tekst byłem bardzo zdziwiony, że ktoś wreszcie napisał prawdę o stanie systemu edukacji. Niestety, gdy doszedłem do fragmentu „Coś się już dzieje. W liceach, jeśli głodujący zwolennicy utrzymania chorej sytuacji tego nie zepsują, będzie można wybierać profil kształcenia w wersji rozszerzonej“ zrozumiałem, że mocno się przeliczyłem, wierząc w racjonalność argumentów Profesora.
Zgadzam się tezą, że młodzi ludzie, w tym ja sam, zostali oszukani. Bez wątpienia studia nie przygotowują do przyszłości, a sukces odniesiony na uczelni niekoniecznie przekłada się na sukces zawodowy. Sytuację należy analizować systemowo. Każdy szczebel edukacji powinien odgrywać określoną rolę w rozwoju człowieka. W debatach o systemie kształcenia często występuje spór pomiędzy interdyscyplinarnością, a specjalizacją. Ostatni trend tworzenia kierunków interdyscyplinarnych, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem oraz niezwykle wysoko postawioną poprzeczką dla zainteresowanych studiowaniem tych kierunków, pokazuje, że nastawienia na specjalizacje jest mitem.
Stwierdzę coś przewrotnego i powiem, że obecnie, aby sprostać wymaganiom postępu (technologicznego, ekonomicznego) należy kształcić się zarówno interdyscyplinarnie, jak i specjalizować się w danej dziedzinie. Można to uznać za paradoks, ale tylko takie wykształcenie odpowiada potrzebom XXI wieku. Interdyscyplinarne spojrzenie pozwala analizować sytuację z wielu płaszczyzn, natomiast wiedza specjalistyczna pozwala odróżnić się na rynku. Osoba posiadająca tylko wiedzę specjalistyczną przy nawet najmniejszej zmianie trendu w gospodarce może stać się bezużyteczna. W takiej sytuacji będzie musiała zacząć kosztowny i czasochłonny proces przekwalifikowania. Osoby o wykształceniu interdyscyplinarnym nie mają tego problemu. Połączenie obu podejść zapewnia elastyczność. Powiedziałbym, że osoby o wykształceniu interdyscyplinarnym mają łatwiej, bo wiedzę specjalistyczną można nabyć w niedługim czasie, natomiast podejście interdyscyplinarne z progresją toku studiów coraz trudniej. Dlatego nie można zapominać, że ograniczanie się studiowania do sporadycznego odwiedzania wydziału jest pomyłką i stratą czasu. To prawda, że uczelnie nie ułatwiają zdobywania cennej wiedzy, nie jest również tak, że uniemożliwiają to.
Odnosząc się do twierdzenia, że wybór profilu kształcenia w liceum jest korzystny dla społeczeństwa muszę się nie zgodzić. Huntington w „Zderzeniu Cywilizacji” świetnie opisuje znaczenie tożsamości kulturowej dla rozwoju kraju. Warto spojrzeć chociaż na Stany Zjednoczone i Chiny. Tam pomimo, że kultury są zdecydowanie różne, to w procesie edukacji silnie stawia się na akcentowanie ich aksjologii. Są to kraje, które przejrzyście określiły swoją tożsamość i wartości te przekazują kolejnym pokoleniom w procesie edukacji. Profesor Stanek proponuje nam coś odwrotnego, odejście od przekazywania jakichkolwiek wartości w procesie edukacji, na rzecz „rozwiązywania problemów”. Jest to zupełnie nieracjonalne, gdyż podejście drugie, owszem może być korzystne, ale na późniejszym etapie kształcenia. Liceum Ogólnokształcące ma za zadanie kształcić ogólnie – jak sama nazwa wskazuje. Gdyby utworzyć więcej szkół profilowanych, to podejrzewam, że i tak szkoły ogólnokształcące cieszyłyby się największym zainteresowaniem.
tekst źródłowy: http://wyborcza.pl/1,86116,11633916,Mlodzi___zostaliscie_oszukani.html
Więcej na http://www.facebook.com/maximilianpiekutpl



Komentarze
Pokaż komentarze (9)