Nie ma wspaniałych autostrad, nie ma przystosowanych torów, nie ma drugiej linii metra. Polska nie powala z nóg nowoczesnością. Baza turystyczna jest taka, jaka była. Polacy zdają się przeżywać wielkie rozczarowanie, że przygotowania na Euro, mimo propagandy sukcesu, sukcesem nie są. Piosenką na mecz otwarcia zostało „Koko euro spoko” zespołu Jarzębina - wstyd zalał strudzone twarze Polaków. Wszyscy płaczą, bo przecież z takim czymś na Euro? Przestańcie... Solidarność będzie strajkowała, taksówkarze też, słuchacze Radia Maryja być może również. Tusk odwołał Euro. Odwołał w takim wymiarze, o jakim marzyli Polacy. To osobista klęska premiera, bo ten nie zrozumiał istoty Euro w Polsce oraz Ukrainie.
W świetle zmarnowanych nadziei i porażki Euro 2012 będzie sukcesem. Bo Kochani, może sobie z tego nie zdajecie sprawy, ale te mistrzostwa nie są dla was. Są one dla Niemców, Greków, Rosjan i innych, którzy do Polski przyjadą. Myślicie, że znudzony Niemiec, żyjący w kraju szerokich dróg, luksusowych hoteli przyjedzie tu dokładnie po to samo? Ależ nie. Przyjedzie tutaj zobaczyć to, czego nie ma u siebie. Może to paradoks, ale kluczem do sukcesu jest właśnie pewne zacofanie Polski w rozwoju gospodarczym. Europejscy kibice przyjadą, by poznać głęboko zakorzenioną kulturę. Dla nich „Koko euro spoko” będzie ciekawszym przeżyciem niż Shakira czy ktokolwiek inny.
Przyglądam się atmosferze organizacji mistrzostw w Polsce i dziwi mnie, jak bardzo Polakom zależy, aby obcokrajowcy zobaczyli kraj identyczny do swojego. Pełen modernizmu, miałkości i pozbawiony koloru. To co mamy, to coś niesłychanego w Europie i od lat powoduje całkiem spore zainteresowanie turystów. Oryginalność naszego kraju polega właśnie na tym, że się różnimy. Zapomnieliśmy o tym, bo żyjemy marzeniem o Europejskości. Tracimy na tym wiele, bo pozwalamy umrzeć Polskości.
Całe to zamieszanie nie spowoduje, że kibice i turyści nie przyjadą. Chcą się choć na trochę oderwać od swojej codzienności i przybędą, chociażby po to, żeby zobaczyć te zawirowania. To co powinniśmy oferować w czerwcu, to rzeczy, które cieszą się dobrą sławą w świecie: polską gościnność, tradycyjne potrawy, wspaniałą historię i oczywiście tani alkohol. Wstydzić się nie mamy czego, pojmijcie to.
Krótko jeszcze odniosę się do słów premiera, który twierdzi, że Euro 2012 nie jest wydarzeniem politycznym. Dla kibiców nie jest, to prawda. Dla nas, jako organizatorów jest, w dodatku o ogromnej doniosłości dla polityki i gospodarki. Szkoda, że Donald Tusk tego nie rozumie. Bardzo szkoda. A nie sposób też pominąć faktu, że większości Polaków nie stać na bilety...
2496
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (9)