17 Maja na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się konferencja „Bieżące wyzwania polskiego sektora energetycznego“. Z perspektywy tej konferencji chciałbym zwrócić uwagę na kilka istotnych kwestii. Poczynając od wystąpienia otwierającego profesora Wierzbowskiego, który stwierdził, że prawa energetycznego nie da się nauczyć z książek, trzeba to widzieć. Jakkolwiek proste jest to stwierdzenie zawiera ono wiele prawdy. Teoria i praktyka ma zazwyczaj to do siebie, że zmierzają w różnych kierunkach. Bez przyjrzenia się działaniu pewnych instytucji nie da się zrozumieć ich sensu. A rynek energetyczny to jedna z gałęzi strategicznych każdego państwa. Na tym rynku występują liczne podmioty od ustawodawcy, towarowej giełdy energii, dostawców energii, producentów energii aż po konsumenta.
W kwestii konsumenta poruszono ważny element dyskusji, a mianowicie jego udział w rynku. Sprowadzając to do najprostszej możliwej formy chodzi o świadomego konsumenta, który angażuje się proces produkcyjny. Konsumenta, który posiada wiedzę tzw. prosumenta (proffesional + consumer z ang. prosumer). Można bez wątpienia stwierdzić, że taki konsument z punktu widzenia państwa jest pożądany na każdym rynku. Zaskakującym jednak elementem konferencji był udział GIODO (Generalny Inspektor Danych Osobowych). To właśnie w jego wystąpieniu było najwyraźniej widać, jak świadomość konsumenta ma wpływ na rozwój rynku. Zwrócił on uwagę na główne zagrożenie związane z rozwojem technologii smart meteringu. Dane zbierane przez profesjonalnego uczestnika rynku energetycznego to nie są dane o naszej konsumpcji energii. To są dane o naszym życiu. Było to w kontekście profilowania danych użytkowników (ze społeczeństwa wyłania się grupy konsumentów, z grup konsumentów jednostki np. rodziny). Ciekawym „eksperymentem” na ten temat było zobrazowanie celów profilowania.
- uzyskanie społecznej i psychologicznej oceny klienta
- uzyskanie informacji o materialno-społecznym statusie klienta
- opracowanie sugestii i strategii dla prowadzących działania marketingowych
Był to eksperyment, gdyż cele wyżej wymienione pochodzą z FBI i dotyczą profilowania przestępców. Słowo przestępca zostało zastąpione przez słowo klient, słowo śledztwo przez działania marketingowe. Otwiera oczy prawda? To coś co człowiekowi się nie śni, to w jaki dane o wykorzystaniu energii mogą świadczyć, o tym co robił. W kontekście tego przemówienia interesujące było również stwierdzenie, że naukowcy potrafili na podstawie danych o zużyciu energii w podlicznikach określić, który odcinek Star Treka oglądał konsument.
Druga kwestia, która zainteresowała mnie na konferencji dotyczy bezpieczeństwa energetycznego. Bezpieczeństwo to słownikowo „stan niezagrożenia”. To jednak nie wystarcza, aby dotrzeć do istoty sprawy. Bo bezpieczeństwo może dotyczyć indywidualnego odczucia lub całego społeczeństwa. Gdy mowa o całym społeczeństwie posługujemy się sformułowaniem bezpieczeństwo publiczne. Jeśli zaś chodzi o bezpieczeństwo energetyczne, to przeważnie na myśli mamy aspekt społeczny, jednak niekoniecznie.
Na potrzeby wykładu, a raczej odpowiedzenia na pytanie czym jest bezpieczeństwo energetyczne, jeden z prelegentów odpowiedział, że to sytuacja w której u niego w domu jest prąd. Przez pryzmat jednostki możemy przejść do ogółu, bo fakt działania sieci energetycznych, których skutkiem jest elektryczność w mieszkaniach sprowadza się do sprawnego funkcjonowania zamkniętego systemu podmiotów na rynku. Bezpieczeństwo energetyczne z punktu widzenia państwa to wystarczalność przesyłu i racjonalność produkcji (mówiąc o elektryczności). Ciesząc się jednak z wypracowania definicji bezpieczeństwa energetycznego należy zwrócić uwagę, że od precyzyjnej definicji ważniejsze jest osiągniecie celu. A na to pytanie zdecydowanie trudniej odpowiedzieć…



Komentarze
Pokaż komentarze