maximilianpiekut maximilianpiekut
651
BLOG

państwo a Euro 2012

maximilianpiekut maximilianpiekut Polityka Obserwuj notkę 0

 

Państwo a Euro.

 

Na miesiąc wszyscy (prawie wszyscy) zapomnieli już o tym, że u nas nie zarabia się w Euro, o długu publicznym, o tym, że nasza infrastruktura leży, przedsiębiorców się bije po głowie za ich aktywność, podatki rosną, a nasz rząd jest bezradny.

 

Żyli marzeniami o wielkim zwycięstwie polskiej kadry na mistrzostwach Europy. Piwo lało się hektolitrami, Polacy chodzili wszędzie z twarzami pomalowanych na biało-czerwono, z wiejskimi plastikowymi perukami. Zew patriotyzmu zalał Polskę. Patriotyzmu sztucznego, pełnego obłudy i kłamstwa, zwyczajnie na pokaz. Hitem tego sezonu były już wspomniane peruki, flagi na samochód z biedronki, flagi na lusterka itp. A co tam, niech Niemcy, Francuzi, Hiszpanie wiedzą, jaki z nas dumny naród. Jeśli to jest patriotyzm w wykonaniu polskim w XXI wieku, to ja dziękuję, wysiadam.  

 

Miesiąc trwała euro-euforia Polaków. Nikt nie narzekał. Może to dlatego, że premier uzgodnił z wiodącymi wydawnictwami gazet i czasopism jednolity przekaz na euro. Mniej więcej był on taki: „Polacy nie martwcie się o kredyty, konsumujcie na 200%. Nie narzekajcie na Polskę i rząd, bo to większy wstyd niż głosować za PiS”.

 

Nie chodzi, o to przecież, że jestem jakiś przeciwny kibicowaniu polskiej kadrze, ba nawet sam obejrzałem kilka meczy, a kiedy byłem na peronie, w sercu zrobiło się mi cieplej, gdy z megafonu zabrzmiał kobiecy głos: „Z radością informujemy, że Polska prowadzi 1:0 po bramce R. Lewandowskiego”. Sztuczna duma nie trwa jednak długo, zaraz potem zadymy z rosyjskimi kibicami, przegrana z Czechami, biedny Smuda, Lato twierdzący, że nigdy nie powiedział, że odejdzie, Błaszczykowski krzyczący, że 8 biletów to mu za mało i tak dalej.

 

Żeby nie było, że brak teorii spiskowych, to powiem, że moim zdaniem organizacja Euro i gra polskiej kadry odzwierciedla stan polskiego państwa. Wszystko niby jest pięknie, ale tylko na pozór, tylko na jakiś czas. To tak jak dziecko sprząta pokój, przed inspekcją mamy, bo chce wyjść na dwór – wszystko pod dywan.

 

Z punktu widzenia naszego państwa, dobrze się stało, że nie wyszliśmy z grupy (mimo, że z całego serca życzyłem tego Biało-Czerwonym). Gdybyśmy wyszli, to ta euforia by się przedłużyła i jeszcze dłużej brudy leżały pod dywanem. Tymczasem coraz bardziej zwiększa się frustracja normalnych ludzi, że ktoś ich oszukuje. Czytałem gdzieś przed Euro, że dalsze rządy Tuska zależą od tego jak pójdzie nam na Euro. Gdybyśmy wygrali z Czechami, przekaz byłby mniej więcej taki: „Wygraliśmy, widzicie, jesteśmy super! Nie ma co się martwić”. Po mistrzostwach miesiącami by roztrząsano, jak to polska kadra wyszła z grupy chociaż nikt nie dawał im szans.

 

A wracając do mojego porównania stanu państwa do kadry, to powiem, że graliśmy bez strategii, bez werwy i bez selekcjonera, bo ten nie wiedział co zrobić. Tak samo jest z rządem, Tusk nie ma pomysłu, jakieś doraźne działania, brak wiary w sukces, najważniejsze to dobrze wypaść na zewnątrz. Tylko, że w porównaniu ze Smudą, Tuska nie zmieniamy…

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka