Niewiele osób zdaje sobie sprawę z obecnej sytuacji geopolitycznej Polski oraz z faktu, że decyzje, które zapadną w niedługiej przyszłości będą oddziaływały na nasz kraj przez kolejne dekady. Mówię tu o zależności pomiędzy Rzeczpospolitą Polską a Unią Europejską. Przekazywanie kolejnych kompetencji Unii wiąże ręce polskiemu prawodawcy, a wiara w to, że Wspólnota pod przewodnictwem Niemiec wspaniałomyślnie będzie podejmowała decyzje w naszym interesie jest głęboko błędna. Dlatego tak ważna na chwilę obecną, a także biorąc pod uwagę przyszłość, jest pozycja Polski na arenie międzynarodowej.
W procesie decyzyjnym UE obok Polski występują liczne podmioty. Interesy różnych krajów nie są zbieżne, co wiąże się z odmienną sytuacją ekonomiczną i wysuwaniem interesów narodowych przed interesy wspólnoty. Błędem, dlatego jest naiwna wiara, że Unia chce dla nas dobrze. Należy sobie uświadomić, że w dalszym ciągu jest to wspólnota państw o indywidualistycznych celach, które są nadrzędne w stosunku do celów grupy. Obecny rząd przyjął strategię „gracza z tylnego siedzenia”, próbując podążać za Niemcami w nadziei, że nasze poparcie zostanie docenione i wynagrodzone środkami z funduszy, a zachodnie media napiszą o nas kilka miłych słów. W zasadzie do tego ogranicza się postrzeganie naszej sytuacji w UE przez rządzących. Odwrotną strategią byłoby budowanie sojuszu z państwami, które znajdują się w podobnej sytuacji jak my tj. ich sytuacja gospodarcza i pozycja na arenie międzynarodowej nie pozwala na samodzielne realizowanie swoich interesów. Polska w takim przypadku mogłaby stać się liderem reprezentując w szczególności państwa europy wschodniej. Można powiedzieć w dużym uproszczeniu, że rozgrywki europejskie toczą się pomiędzy Niemcami i Francuzami oraz raczej podchodzącą z dystansem Wielką Brytanię. Polska ma szanse stać się ważnym graczem na tej arenie, mając istotny wpływ na decyzje podejmowane przez UE. Podkreślam jeszcze raz, że przyśpieszona i wymuszona integracja UE będzie pozbawiała nas coraz bardziej suwerenności. Takie rozwiązane przyczyniłoby się do innego postrzegania Rzeczpospolitej przez USA, Rosje, Chiny.
Nasze stosunki z USA w ostatnim czasie osłabły. Można szukać przyczyny w zmianie na stanowisku prezydenta USA, ale przede wszystkim trzeba winić za to Polski rząd. Stany Zjednoczone przestały w nas dostrzegać partnera strategicznego, który może zaoferować im wymierne korzyści w postaci wpływu w Europie centralnej. Jest to dosyć oczywiste, bo skoro Polska nie może skutecznie realizować swoich celów w UE, to jak mogłaby stanowić platformę porozumienia UE-USA.
Z drugiej strony stoimy przed szansą, jaką otwierają nam Chiny. Partnerstwo strategiczne Polsko-Chińskie może przynieść niesamowitą korzyść dla Polski, chodzi głównie o wzrost FDI (foreign direct investment). Wystarczy spojrzeć na ostatnie inwestycje chińskie np. Bank of China, który otworzył placówkę w Warszawie. To właśnie przez tę placówkę będą odbywały się inwestycje chińskie na całą Europę. Jednak w chwili obecnej obawiam się, że szansa ta zostanie zaprzepaszczona, gdyż Chiny postrzegają nas jako „okno” na Europę, ale jeśli nasza pozycja się nie poprawi to wraz ze wzrostem chińskich inwestycji na Starym Kontynencie „okno” nie będzie już potrzebne…



Komentarze
Pokaż komentarze